Muszę stwierdzić, że w moim życiu dzieje się teraz bardzo dużo. Widoki rodem z moich ulubionych filmów. Codzienny widok na Manhattan, jazda żółtymi taksówkami czy też korki w metrze. Nigdy nie myślałam, że doświadczę tego wszystkiego, chociaż marzyłam o tym od dawna (może nie o tych korkach w metrze :D). Kolejnym miejscem, które przeniosło mnie w zupełnie inną rzeczywistość był Central Park, czyli jeden z najbardziej znanych parków na świecie. Przechadzając się uliczkami tego parku ciężko mi było uwierzyć, że to właśnie tu były kręcone sceny z niezliczonej ilości filmów, które oglądałam. To właśnie na tych kamieniach siedziała Mila Kunis podczas kręcenia filmu „To tylko seks” i tymi ścieżkami biegała Kate Hudson w „Ślubnych Wojnach”. Nie byłam świadoma tego jak ogromny jest ten park. Z przewodnika „Z Nowym Jorkiem na NY” dowiedziałam się, że można spędzić tam cały weekend i wciąż mieć coś do zwiedzania :O Ja spędziłam tam zaledwie kilka godzin, więc nie zobaczyłam nawet połowy tego co oferuje Central Park, ale mam nadzieję jeszcze kiedyś tam wrócić.

Wycieczkę po Central Parku skrupulatnie zaplanowałam, ulica po ulicy, atrakcja po atrakcji, a już na samym początku zgubiłam się i po prostu szłam przed siebie. Mam wrażenie, że ten park został specjalnie stworzony w ten sposób, tak, żeby można było zobaczyć miejsca, których nawet się nie spodziewaliście. Zachwycił mnie fakt, że w tej betonowej dżungli, jaką jest górny Manhattan, znajduje się takie miejsce, w którym można się poczuć jak w lesie rodem z polskiego podlasia.

W parku znajdują się dwa jeziora, na jednym z nich można wypożyczyć łódkę i spędzić cudowne godziny bujając się na wodzie pośród drzew. Muszę jednak przyznać, że w weekend jest to bardzo rozchwytywana atrakcja. Zaskoczeniem była dla mnie Sheep’s Meadow. Jest to łąka licząca 61m2, na którą można po prostu przyjść, położyć się i patrzeć się w niebo. Tutaj również ilość ludzi była zaskakująco duża. Przychodziły tam pojedyncze osoby, aby poopalać się i poczytać książkę, rodziny z dziećmi i grupki znajomych. Każdy mógł tam znaleźć miejsce dla siebie.

Po drodze jest wiele pięknych miejsc, mostów i niesamowitych pomników. Cudowny klimat otacza to miejsce, chcę wrócić tam jeszcze nie raz <3 Poniżej, jak zawsze, fotorelacja :D

Buziaki :*

Bloguj z telefonu komórkowego - Nouw - jedna z najlepszych aplikacji do blogowania - kliknij tutaj!

Likes

Comments

Wyjazd nad ocean był bardzo spontaniczny. Pojechaliśmy tam ok godziny 19, więc w sam raz na zachód słońca. Wybraliśmy się na plażę The Rockaways i muszę przyznać jedną rzecz - gdy wjeżdża się na tą dzielnicę pierwsze co się dostrzega to ogromną różnicę pomiędzy tym miejscem, a resztą miasta. Giną wieżowce, które zastąpione są przez białe domki z ogródkami, a wszyscy chodzą w strojach kąpielowych i klapkach na nogach. Klimat miejsca zmienia się diametralnie, zwłaszcza jeśli jedzie się tam np. z Manhattanu, gdzie dookoła podziwiamy betonowe giganty.

Woda była niesamowicie ciepła i z chęcią bym się wykąpała, niestety nie byłam przygotowana na taką ewentualność, ale nadrobię na pewno! :D Plaża The Rockaways nie jest zatoką, zaczyna się tam już otwarty ocean. Przedziwne uczucie, patrząc się przed siebie i mieć świadomość, że do lądu jest tyle tysięcy kilometrów wody. Jest to zachwycające, ale jednocześnie też przerażające.

Już nie mogę się doczekać kolejnego wypadu nad ocean, tym razem mam nadzieję nabrać trochę koloru :D

Buziaki :*

PS. W końcu jest w miarę normalna ilość zdjęć haha <3

Likes

Comments

Jak do tej pory to miejsce zauroczyło mnie najbardziej. Roosevelt Island to wąska wyspa (3,2 km długości na 240 m szerokości), położona na rzece East River, pomiędzy Manhattanem od zachodu, a dzielnicą Queens od wschodu. Na tą wyspę trafiłam całkiem przypadkiem, ale zupełnie nie żałuję. Na tej wyspie nie ma zbyt wielu miejsc do zwiedzania, jednak klimat, który tam panuje jest niesamowity. Niestety nie udało mi się przejść wyspy od strony Queens, jednak widoki od strony Manhattanu na pewno to zrekompensowały.

Pobyt na wyspie był dla mnie odpoczynkiem po całym dniu zwiedzania. Warto pójść w dół wyspy przez park Four Freedoms, aż do budynku zwanego Octagon. Po tym około godzinnym spacerze chciałam już opuścić wyspę, ale widoki były zbyt kusząc. Spędziłam pół godziny na tarasie widokowym, oglądając zachód słońca.

Podczas pobytu na wyspie koniecznie trzeba przejechać się kolejką na Manhattan! Widoki zapierają dech w piersiach, na tyle, że przejechałam się z wyspy na Manhattan i z powrotem. Bilet na kolejkę wliczony jest w bilet na metro, także jest to wielki plus. :D

Rozmawiałam z kilkoma osobami mieszkającymi w Nowym Jorku i żadna nie uważała tej wyspy za wartą uwagi, a ja nie wiem czemu… Dla mnie jest to magiczne miejsce, gdzie można odpocząć od zgiełku miasta.

Buziaki :*

PS. Wiem, że zasypałam zdjęciami, ale nie mogłam się zdecydować :O mam nadzieję, że wybaczycie <3

Likes

Comments

Czym jest Brooklyn Bridge tłumaczyć nie muszę… W końcu postanowiłam „zaliczyć” i tę atrakcję, jednak nie myślałam, że widoki wzbudzą we mnie aż tyle emocji, między innymi wzruszenie. Nie wiem jak tam jest podczas innej pory dnia, ale my wybraliśmy się ok godziny 20:30, z Brooklynu na Manhattan. W tym czasie zaczynał się zachód słońca, niebo miało niesamowite barwy. Kolejny moment, którego nie mogę opisać, ponieważ po prostu braknie mi słów. Niech zdjęcia mówią same za siebie, chociaż niestety nie są w stanie oddać tego, jak to wyglądało na żywo.

Buziaki :*

PS. zdjęcia są moje i aż ciężko mi w to uwierzyć... Są to chyba najlepsze ujęcia jakie kiedykolwiek udało mi się zrobić. Jedno z moich największych marzeń właśnie się spełniło <3

Likes

Comments

Piąta Aleja jest główną ulicą centrum nowojorskiego Manhattanu i zarazem jedną z najpopularniejszych i rozpoznawalnych ulic świata. Znajdują się przy niej sklepy takich marek jak Valentino, Dolce&Gabbana, Louis Vuitton i wiele innych. Wśród wielu sklepów znajduje się Trump Tower. Dolne kondygnacje budynku zajmuje galeria handlowa, kolejne 30 pięter zajmują pomieszczenia biurowe, a powyżej nich luksusowe apartamentowce. Lokatorami budynku są Donald Trump i jego rodzina, ich apartament zajmuje trzy ostatnie piętra budynku. W budynku mieszkają także m.in. aktor Bruce Willis i piłkarz Cristiano Ronaldo.

Budynek robi niesamowite wrażenie. Idąc korytarzami i wjeżdżając na wyższe piętra zachwycałam się niebywale luksusowym wnętrzem.. Od razu ostrzegam - przed wejściem cały czas stoją uzbrojeni w karabiny policjanci, więc niech nie zaskoczy Was ich widok.

Wpadajcie również na mojego Instagrama <3

Buziaki :*

Likes

Comments

Nowy Jork nie istniałby gdyby nie Manhattan. Empire State Building, Roceffeler Center, Central Park i Times Square – są to miejsca, które KAŻDY powinien zobaczyć podczas pierwszego pobytu w NY. Jednak trzeba uzbroić się w cierpliwość. Te miejsca są typowo turystyczne, więc idąc tam, musimy przygotować się na tłumy. Nowojorczyków jest tam bardzo mało, oni omijają te miejsca szerokim łukiem, jednak turystów jest tam tysiące. Naszą wyprawę zaczęłyśmy od… pizzy. Na 9. Alei znalazłyśmy pizzerię One Dolar Pizza. Jeden kawałek pizzy kosztuje trochę ponad jednego dolara i muszę przyznać, że jest ona zaskakująco dobra. Następnie poszłyśmy na słynne Times Square. To miejsce jest niesamowite, a uczucia które wtedy mi towarzyszyły są nie do opisania. Reklamy, światła i ludzie, wszystko to tworzy niesamowitą atmosferę. Idąc tą ulicą zapomina się o reszcie świata, istnieją tylko te światła i Ci ludzie. Na miejscu zaszłyśmy również do domu M&M.

Z Times Square poszłyśmy do Roceffeler Center. Przy jednym z najsłynniejszych budynków Nowego Jorku stoi aktualnie baletnica Jeffa Koons’a. Następnie weszłyśmy na słynną 5. Aleję i, mijając katedrę Św. Patryka, doszłyśmy do Central Parku.

Miejsc wydaje się niewiele, jednak obejście ich zajęło kilka godzin. To dopiero początek mojej przygody w mieście, które nigdy nie śpi. Zapraszam Was na kolejne relacje z moich wycieczek. Lista miejsc jest długa, mam nadzieję, że uda mi się odhaczyć jak najwięcej pozycji!

Buziaki :*

PS. Na deser lody z budki musiały być :D

Likes

Comments

W przeciwieństwie do wszystkich nie pobiegłam pierwszego dnia na Manhattan, na to jest czas. Pierwszego dnia postanowiłam przejść się uliczkami blisko miejsca gdzie mieszkam, czyli Union Turnpike. Powoli przechodziłam z przecznicy na przecznicę, idąc tam gdzie mnie oczy poniosą. Z baaaardzo dużej ilości zdjęć wybrałam kilka moich ulubionych. Moim głównym celem podczas tego spaceru było zrobienie zdjęcia z bliska... wiewiórce. Spotykałam je średnio co kilka minut, ale sprytne uciekały. Na szczęście z jedną się dogadałyśmy i dała sobie zrobić szybką sesję zdjęciową ;)

Zapraszam Was również na moje Instastory, gdzie możecie śledzić moje codzienne wycieczki.

Buziaki ;*

Likes

Comments

Kto z Was ma takie marzenie, które już od wielu wielu lat siedzi w waszej głowie? A kto z Was miał już takie marzenie i udało Wam się je spełnić? Ja, mając około 12 lat, oglądałam mnóstwo amerykańskich filmów w telewizji, kręconych głównie w Nowym Jorku. I to właśnie miejsce stało się moim celem. Już w tak młodym wieku obiecałam sobie, że zobaczę to wszystko na żywo. Potem po kilku latach nadeszła pora na Seks w Wielkim Mieście (oczywiście serial, filmów nie polecam), który tylko utwierdził mnie w fakcie, że życia nie przeżyję porządnie jak nie zobaczę tego miasta, jak nie poczuję tego klimatu. I oto jestem, 12 lat później z paszportem na stoliku, stojąc nad pustą walizką i myśląc intensywnie co mam ze sobą wziąć…. TAK! Spełnia się moje wieloletnie marzenie i już w najbliższy wtorek w końcu poczuję ten niesamowity klimat Nowego Jorku.

Jak do tej pory będzie to najdłuższa podróż w moim życiu i myślę, że taka pozostanie. Poradnik zakupiony, czytam go namiętnie, a walizka wciąż pusta. Sama się nie spakuje, niestety. Ale zdążę! Jeszcze mam trochę czasu!

Buziaki :*

Likes

Comments

Wszyscy już chyba użyli, to ja też. A z racji, że mamy połowę czerwca i większość z nas czuje już wakacje, to ja w tym roku postanowiłam poczuć je trochę bardziej, więc pobiegłam do Rossmanna po Coloristę z firmy L’oreal. Wybrałam opcję na dwa tygodnie (10-15 myć), ponieważ jeden dzień to dla mnie stanowczo za krótko, żeby nacieszyć się tak ekstrawaganckim kolorem na włosach. Z racji tego, że naturalnie jestem brunetką, miałam o wiele mniej kolorów do wyboru. Marzył mi się cudowny błękit, ale do tego musiałabym porządnie rozjaśnić włosy. Padło na kolor #turquoisehair, co to bym poczuła się jak syrena. Nakładanie farby to bułka z masłem, a według mnie, nakładając taki kolor na włosy ciężko jest uzyskać zły efekt. Już od kilku dni biegam po mieście z turkusowymi włosami, a ciągle o tym zapominam i dziwię się, że ludzie się za mną oglądają.

Muszę przyznać, że byłam bardzo zaskoczona tym, że mimo moich ciemnych włosów, w pół godziny uzyskałam mocny i wyrazisty kolor. Polecam taką odmianę, warto zaszaleć raz na jakiś czas :D

Wy też szalałyście z coloristą? Jaki Wam się marzy szalony kolor na włosach?

Buziaki :*

Likes

Comments

Kolejny tydzień minął. Coraz bardziej przyzwyczajam się do obecnego stanu rzeczy, coraz mniej męczy mnie fakt, że wszystko musi być takie wyliczone. Szczerze powiedziawszy już coraz rzadziej sięgam po wagę, gdyż mniej więcej już wiem czego ile mogę zjeść.

Na początek poprawiłam błąd, który popełniłam w zeszłym tygodniu i rozpisałam sobie po kilka różnych przykładowych posiłków. Baaardzo ułatwiło to moje życie i pozwoliło lepiej trzymać się rozpiski. Mam rozpisane kilka przykładowych śniadań, obiadów i kolacji. Patrząc na rozpiskę, decydowałam danego dnia na co mam ochotę i gotowałam. Było to o wiele prostsze, ponieważ wiedziałam czego i ile mam zjeść. Wszystko już było rozpisane. Jednak po tym tygodniu wiem, że muszę znaleźć trochę nowych pomysłów. Niektóre posiłki trochę się nudzą, a jednak przydałoby się, żeby nie popadać w rutynę!

Jest jednak kilka nowości, które zagościły w mojej kuchni. Między innymi jest to masło migdałowe, które jest wybitnie proste do wykonania (po prostu blendujemy migdały aż powstanie z nich gładka masa), a z tego masła zrobiłam pyszne 3składnikowe kulki. Robi się je bardzo prosto – 2 łyżki masła migdałowego, 5 daktyli, 2 łyżki migdałów – blendujemy, robimy kulki i do lodówki! Pyszny, słodka przekąska! Podczas śniadania szakszukę wymieniam z jajkiem w koszulce z łososiem i szparagami. PYCHA! Nie miałam pojęcia, że jajko w koszulce robi się w tak prosty sposób. Zawsze wydawało mi się to umiejętnością z kosmosu. A jednak nie ;) Masło orzechowe również weszło do mojej diety. Po treningu robię placuszek owsiany z przepisu Fashionelki, smaruję go jedną łyżeczką masła orzechowego, a na to dodaję jedną pokrojoną truskawkę. To zawładnęło moim serduchem <3

W tygodniu też się poskładałam do kupy i ćwiczyłam! Pomimo dość ciężkiego i intensywnego tygodnia udało mi się poświęcić czas na treningi. Każdy kolejny przychodził już odrobinę lżej. Połowę z wykonanych treningów wykonywałam na czczo, gdyż takie zalecenie dostałam od Martyny. Była to dla mnie zupełna nowość, ale taka aktywność spala więcej kalorii.

Miałam też kilka takich momentów, że maaarzyłam, żeby zjeść coś zakazanego – czekoladę, pizzę czy coś innego co wprawiłoby mnie w moralnego kaca. Ale nie dałam się i przeszłam przez tą falę zwycięsko :D

Już za tydzień będę w połowie! Wtedy stanę na wagę i ponownie się zmierzę. Zobaczę jakie efekty przyniosły te 3 tygodnie. Trochę się boję, że jednak pomimo moich starań na wadze ruszy ledwo co, a ja się załamię albo dojdę do wniosku, że to wszystko nie ma sensu i rzucę cały challange. Nieee, może aż tak ze mną źle nie będzie. Ale już się nie mogę doczekać końca kolejnego tygodnia. I nie mogę uwierzyć, że to już wtedy będzie połowa.

Buziaki :*

#6weekchallange

Likes

Comments