Nadszedł w końcu ten niezapomniany moment, kiedy to umieszczam swój pierwszy wpis na blogu.

Za jakiś rok pewnie stwierdzę, że ten post to kompletna żenua. :D Ale zawsze musi być ten pierwszy raz.

Wypadałoby coś o sobie opowiedzieć...

Więc mieszkam w najstarszym mieście Polski.

Interesuje mnie wiele rzeczy, ale wciąż nie mogę się zdecydować, co ostatecznie pokieruje moim życiem.

Czytanie...

Od dziecka nienawidziłam czytać. Przeczytanie czegokolwiek, co było dłuższe od składu proszku do prania przekraczało moje granice. I nagle którejś pięknej kwietniowej niedzieli wybrałam się na film dystopijny.

Kiedy zaczęłam o nim czytać po obejrzeniu, dowiedziałam się, że powstał na podstawie książki.

Dwa dni później stałam w kolejce po mój egzemplarz.

Kupiłam ją w dzień wyjazdu wielkanocnego. Przeczytałam w ciągu 48 godzin. Potem okazało się, że był to pierwszy tom trylogii.

Jeszcze całkiem niedawno w życiu bym nie powiedziała, że nie mam co ze sobą zrobić na rodzinnym wyjeździe.

A wtedy?

Umierałam z nudów.

Bezskutecznie łaziłam po całym Karpaczu, szukając jakiejkolwiek otwartej księgarni, aby zdobyć kolejną część.

Wszystkie księgarnie zamknięte., bo kto by chciał pracować w Wielkanoc?

Muszę przyznać, że to były cztery najdłuższe dni mojego życia (jak mi się wtedy wydawało).

Oczywiście następny tom zdobyłam dopiero po powrocie do domu.

Tak zaczęła się moja przygoda z czytaniem.

Chyba jestem w stanie stwierdzić, że nie ma osoby, która nie lubi czytać książek. Po prostu nie trafiła jeszcze na tę właściwą.

Przez jakiś czas miałam blokadę czytelniczą i byłam bardziej uzależniona od kupowania książek niż od ich czytania. Na szczęście czuję, że zła passa mnie opuszcza.

Muzyka...

Od dziecka jestem nauczona słuchania dobrej muzyki.

Co prawda nie ma złej ani dobrej, ale dla mnie określenie "dobra" oznacza taką, której większość dzisiejszych nastolatków niestety nie zna, a powinna.

Pamiętam taką sytuację w przedszkolu, kiedy opiekunka pytała się nas po kolei, jaka jest nasza ulubiona piosenka.

Odpowiedziałam, że "Łoże w kolorze czerwonym".

Tata został wezwany na rozmowę, podczas której przedszkolanka poprosiła o niesłuchanie takiego typu muzyki przy córce. 😝

Co zrobił mój Tata?

Ładnie przytaknął, zabrał mnie ze sobą do domu, po drodze słuchając "Sztywnego Pala Azji".

Fotografia...

Od paru lat jestem uzależniona od robienia zdjęć.

Obiektem fotografowanym jest dosłownie wszystko.

Nie kręci mnie cykanie sztywnych portretów czy robienie "wielce profesjonalnych" sesji zdjęciowych, które to ostatnio są bardzo popularne.

Uwielbiam uwieczniać chwilę, łapać momenty i dostrzegać ich piękno, którego inni zazwyczaj nie widzą i często nie rozumieją.

Od dawna byłam zakochana w Polaroidach (jak zresztą i w vinylach, tyle, że ich akurat nie posiadam).

Jakiś czas temu zupełnie nieoczekiwanie dostałam Instaxa i od tamtej pory nie mogę się z nim rozstać. Zabieram go wszędzie (z pominięciem wanny).

Tylko największym problemem jest cena filmów.

Jeśli ktoś z Was również posiada takowy aparat - gdzie najtaniej kupujecie filmy?

Bo kiedy już zamawiam, to zazwyczaj seryjnie, dlatego też potem zdjęcia lecą seriami.

Nie nazwałabym się jakąś profesjonalistką - raczej skromną amatorką, ale zdecydowanie bliżej mi do fotografika niż fotografa..

Podróże...

Odkąd tylko pamiętam, wyjeżdżam z rodziną na różnego typu wycieczki - wakacje, weekendy, święta...

Jedynym minusem spędzania wakacji, będąc małym dzieckiem, jest to, że niestety niewiele pamiętam ze zwiedzania.

Kiedy już osiąga się pewien wiek, o wiele łatwiej zapamiętuje się różne fakty, bo to po prostu zaczyna nas (a przynajmniej mnie) interesować.

Podróżowanie w moim wyobrażeniu ściśle wiąże się z wolnością.

Chciałabym kiedyś po prostu spakować najpotrzebniejsze rzeczy w plecak, zabrać śpiwór i ruszyć przed siebie.

Tak to już właśnie jest, kiedy zasmakuje się tego chociaż częściowo.

Gdy noce pod gołym niebem i spanie w szałasach zostają zaliczone, trzeba dokonać kolejnego kroku.

Filmy...

W przypadku filmów uwielbiam chyba każdy gatunek (podobnie jak z muzyką - oprócz polskiego rapu - jakoś do mnie nie trafia).

Zresztą kto nie lubi filmów?

Czasem trzeba obejrzeć kompletnego gniota, żeby docenić prawdziwe kino.

Nie będę się rozpisywała na temat moich ulubionych, bo jest ich po prostu za dużo.


Poza tym dosyć już tych męczarni i wypocin, bo ten wpis miał być o wiele krótszy.

Co do pisania na blogu - jestem otwarta na propozycje. Kiedy będziecie chcieli dowiedzieć się, jakie jest moje stanowisko w danej sprawie, po prostu pytajcie.

Z chęcią napiszę o tym oddzielny wpis. :)

Jeśli ktokolwiek kiedykolwiek tu wpadnie - choćby przypadkiem - będzie mi bardzo miło, kiedy dacie o sobie znać.

FroGGy


Likes

Comments