Os­tatnią is­kierką nadziei

co...tli się w ser­cach i żarzy...
spoj­rze­li w głąb swoich oczu
dot­knęli pos­mutniałych twarzy.

Wzro­kiem przy­wołując miłość...
słowa­mi ją...wy­rażali
po­mimo ran w ser­cach swoich
żywi­li uczu­cia i jeszcze...kocha­li.

Choć...ty­le łez się prze­lało
wśród nich i dot­kli­we słowa
to wciąż żyją nadzieją
że war­to zacząć od no­wa.

Nie by­li...nieomyl­ni...
wciąż po­pełniali błędy...
wza­jem­nie szu­kali wyjścia
choć nie wie­dzieli...którędy.

Upar­tość wraz z dumą
drogę Im zas­ta­wiała...
by...jeszcze trud­niej było
złośli­wość się po­jawiała.

Lecz...gdy­by nie było nadziei
czy is­kra wciąż by się tliła?
Czy...w ser­cach skłóco­nych ludzi
upar­cie by się żarzyła?

W spoj­rze­niach,ges­tach i czy­nach
w słowach miłością szep­ta­nych?
Tych dwoj­ga za­gubionych
lecz ciągle...zakochanych...


Jak to jest zakochać się ze złamanym sercem? Trzymać kogoś za dłoń mając w sercu kogoś innego i mieć przy tym czyste sumienie? Trudne, cholernie trudne. Celowo użyłam tu słowa ''zakochać się'' a nie ''kochać''. Zauważyliście, że to zupełnie dwie różne rzeczy? Zakochanie się to tak jakby wstępny etap, początek, narodziny nadziei. A kochać? W moim rozumieniu to rozstanie się z rozsądkiem, świadome przygotowanie się na cierpienie i głupią radość jak przez chwilę wszystko się układa grożąc nagłym końcem. 

Żeby pokonać granicę zakochania a kochania należy najpierw w pełni wyleczyć się z poprzedniej WIELKIEJ miłości. Jak to zrobić? Nie mam pojęcia. Nie ma na to skutecznej rady ani żadnego lekarstwa. Nie dajcie sobie wmówić, że czas leczy rany. Owszem, kiedyś się zagoją ale głębokie blizny pozostają na zawsze i bywają widoczne. Przychodzi czas, kiedy wierzymy z całych sił, że już jest w porządku, poradziliśmy sobie z tym i jesteśmy gotowi ruszyć dalej. A tu nagle usłyszymy tą piosenkę z tamtych dni, znajome słowa, znajdziemy się w tym miejscu, w którym byliśmy z tamtą osobą lub co najgorsze zobaczymy ją, usłyszymy głos i wszystko wraca. Ogarnia nas fala wspomnień i ukłucie żalu, że tego już z nami nie ma. Pojawia się ta głupia myśl, że tak bardzo tęsknisz za tym, jak się wtedy czułaś, jak było wszystko dobrze zapominając ile bólu Cię to kosztowało. Nie tędy droga! Trzeba nauczyć się odwracać wzrok od tych wszystkich rzeczy i choćby na siłę iść dalej.

Przenieś swój blog na Nouw - teraz możesz importować swój stary blog - kliknij tutaj!

  • 0 czytelnik

Likes

Comments

memories life horses troubles love

poczekam aż wrócisz

i na dzień zakwitnę
we wszystkie kolory świata
radośniej niż wcześniej
przywitam
Twoje ciężkie dłonie
i suche wargi
przylegające do mojej szyi

ożywa i huczy
twardy mięsień
a Ty milczysz
przez gardło nie przejdzie
żadna prośba

więc poczekam aż wrócisz
bo wrócisz
choć milczysz
a ja i tak nie ucieknę
od Ciebie

tylko z Tobą

(Katarzyna Wołyniec)




Uwielbiam ten wiersz. Towarzyszył mi przez długi czas, kiedy to nieudolnie próbowałam się pozbierać i funkcjonować jak normalny człowiek. Ilekroć wracam do niego czuję chwilowy przypływ przeszłości - bólu, który znosiłam. Nadal przyłapuję się na tym, że wspominam piękne chwile z nim, patrzę w stronę miejsc, w których razem byliśmy. Minęło pół roku od kiedy mnie zostawił i dwa tygodnie od kiedy ni stąd ni zowąd odezwał się. Usunęłam jego numer ale wciąż nałam go na pamięć. Kiedy na wyświetlaczu telefonu zobaczyłam jego numer niestety ucieszyłam się. Tak jak kiedyś. Nagły przypływ energii, ten dziwny niepokój. Na prawdę chciałam powiedzieć mu, że nie chce go znać. Lecz oczywiście głupia ja wyżaliłam się jak bardzo mi ciężko było bez niego i nie potrafiłam mu się oprzeć. Jeszcze kilka razy rozmawialiśmy ze sobą i tyle. Nadal mi żal, że to co było między nami skończyło się bezpowrotnie ale nie mam zamiaru kolejny raz mu ulec. Zmarnowałam na niego 2,5 roku. Przez to w międzyczasie zraniłam chłopaka, któremu na mnie zależało. Codziennie oglądając go w szkole serce rozpadało się od nowa. I tak w kółko. Dzisiaj widząc go czuję dziwny sentyment, jakby ciągle coś mnie do niego przyciągało. Chciałabym wiedzieć, czy on pamięta wszystkie te chwile ze mną, czy czasem je wspomina i co czuje kiedy jestem w pobliżu...

Likes

Comments

cytaty, wiersze life horses troubles love

''Teraz już wiem że nie jesteś moją bajką , a sny można mieć tylko w śnie

I życzenia do gwiazdy po prostu się nie spełniają''

Nie mam pojęcia czyj to cytat ale zakochałam się w nim 💘

Likes

Comments

LIFE, LOVE, TROUBLES, broken heart life horses troubles love

Siemanko!

Pierwsze wszystko zawsze jest słabe (If you know what I mean ;)). Na początku chciałam podzielić się z Wami moją ciekawą (albo i nie) historią, ale mam ogromne opory żeby do niej wracać i opisywać co się wtedy działo. Pisanie tego wpisu pewnie zajmie mi trochę czasu ale mam nadzieję, że jakoś to wyjdzie. Prowadziłam już wcześniej blog, jakoś tam mi to szło ale pod wpływem emocji pousuwałam wszystko co miało z nim jakikolwiek związek. Jeśli dopadną mnie emocje to na prawdę nad sobą nie panuję, wiecie jakie to bywa uciążliwe? Za każdym razem (no prawie za każdym) żałuję, że znów nie potrafiłam się powstrzymać. Oszczędzę wam długiego opowiadania kolejnej nieszczęśliwej miłości, złamanym sercu, bla bla bla...

A więc tak:

Zaczęłam naukę w technikum, tam cały zaczął się cały ten dramat. Poznałam tam Mateusza, to znaczy faktycznie swoją znajomość nawiązaliśmy dopiero w grudniu. Na początku razem z koleżanką mieliśmy ubaw z pewnej pary. Dziewczyna nie opuszczała chłopaka na krok a po biedaku ewidentnie było widać że nie jest tym zadowolony. Na prawdę! Jakiś czas później (dokładnie 13. grudnia - tak, jestem cholernie sentymentalna i mam doskonałą pamięć do takich dat) ten chłopak napisał do mnie na facebook'u. I tak do wakacji trochę rozmawialiśmy, nic wielkiego. No ale wiecie jak to jest, zaczyna się od ''hej co tam'' a kończy przeróżnie. We wakacje między pierwszą a drugą klasą coś między nami zaczęło się dziać. Potrafiliśmy przegadać całe noce, dzień w dzień i zawsze mieliśmy jakiś nowy temat. I bum! Głupia ja zakochałam się. Zarywając kolejną nockę na pisaniu z nim na stronie głównej facebook'a wyświetliło mi się zdjęcie Mateusza z jego dziewczyną. To uczucie czuję do dzisiaj. Wybaczcie, nie potrafię go opisać. Coś wtedy we mnie pękło. Wtedy był pierwszy raz kiedy popełniłam wielkie głupstwo, przez które mam ślady do dziś ale to może innym razem wam opowiem. Mimo to, pisałam z nim dalej. W ciągu dnia w szkole udawaliśmy, że się nie znamy. Byle tylko jego dziewczyna niczego nie zauważyła. Pewnego dnia kiedy zobaczyłam tych dwoje jak się przytulali nie wytrzymałam, rozpłakałam się i wybiegłam ze szkoły. Długo znosiłam widok ich razem. Pierwszy raz spotkaliśmy się w Sylwestra 2014r. Urządziłam wtedy domówkę. Wtedy pierwszy raz przyjechał do mnie. Siedzieliśmy do rana we dwójkę mnie w pokoju. Czule mnie wtedy przytulał, poczułam się jakby na prawdę coś dla niego znaczyła, jakby mu zależało na mnie... Od tamtego czasu aż do 20 marca 2016r. spotykaliśmy się, zazwyczaj przyjeżdżał do mnie późnymi wieczorami. Raz było lepiej raz gorzej. Jeszcze jak ''tylko'' pisaliśmy mówił mi, że zależy mu na mnie. Za każdym razem kiedy już miałam tego dość i pisałam mu, że to koniec to nigdy nie pozwolił mi odejść. W końcu przyznałam się, że go kocham a on dosłownie: ''Ja też w JAKIMŚ TAM STOPNIU zakochałem się w Tobie''. W j a k i m ś t a m s t o p n i u?! Przysięgam, zaczęłam ryczeć jak opętana. Pamiętam, że za każdym razem jak szło coś nie tak potrafiłam przepłakać całe dnie. Przez niego wpadłam w depresję. Od kiedy zaczęliśmy się spotykać on co raz bardziej się zmieniał. Mnie też zmienił. Czasem sama siebie nie poznaję. Im dłużej to trwało tym było co raz gorzej. Nie potrafiliśmy już rozmawiać tak jak kiedyś, zaczęła dostrzegać, że traktuje mnie jak zabawkę. A ja głupia wciąż go kochałam, cholernie cierpiałam ale nie potrafiłam mu się oprzeć. Aż mnie zostawił, miał już nową dziewczynę. Przez całe cztery miesiące każdej nocy płakałam, wspominałam i przeklinałam jego imię. Pół roku nie mieliśmy ze sobą żadnego kontaktu aż do teraz. Odezwał się jakby nigdy nic. Ale wyleczyłam się z niego. Nie zapomniałam jak bardzo go kochałam i ile dla mnie znaczył ale za bardzo mnie zranił żebym mogła z nim normalnie porozmawiać. Nie chcę mieć z nim nic wspólnego, zbyt wiele czasu zmarnowałam na pozbieranie się.

To tyle na dziś. Dzięki za poświęcany czas i zapraszam ponownie!

W linku przesyłam wam kawałek, który mi wysłał. Czekam na waszą opinię :) 




Likes

Comments