Dzisiaj prosta i smaczna pieczona kapusta…

Bardzo lubię kapustę i często ją przyrządzam. Pokazywałam już kiedyś kapustę pieczoną (chociażby tu: http://skutecznie.tv/2013/08/kapusta-pieczona-z-miesem-i-papryka/ lub tu:http://skutecznie.tv/2014/03/zapiekana-kapusta-pod-pysznym-sosem-i-serem/), więc wiecie, że także ją piekę, ale dzisiaj upiekę ją zupełnie inaczej, bo po prostu tak, jak piekę zwykle warzywa. Czyli w oliwie i przyprawach.

Tak zrobiona kapusta może być dodatkiem do dań głównych czy wręcz sama może stać się daniem głównym np. z pieczonymi ziemniakami jak dzisiaj. No to dzieła:)


czas przygotowania: 50 minut (z czego 30 minut to czas pieczenia, a 5-10 minut to czas na odstanie zapiekanki przed pokrojeniem na porcje:))

SKŁADNIKI:

  • 250 g krótkiego makaronu (ja biorę świderki)
  • 200 g żółtego sera
  • 500 g mielonego mięsa (ja biorę wołowe)
  • przyprawy do podsmażenie mięsa:
    – 1/2 łyżeczki czerwonej papryki
    – 1/2 łyżeczki ziół (ja biorę przyprawę włoską)
    – sól do smaku
  • 1 łyżeczka koncentratu pomidorowego
  • warzywa w pikantnym sosie jogurtowym -ilość i dobór według uznania, ja tym razem wzięłam:
    – 1 puszka czerwonej fasoli (opłukana i odsączona)
    – 1/2 puszki kukurydzy (opłukana i odsączona)
    – 1/4 główki posiekanej kapusty (włoskiej, białej, jeśli pekińskiej to 1/2 główki)
    – 1 mała marchewka
    – 1/2 cebuli pokrojonej w drobną kostkę
    – no i 2 pałki kurczaka (wspominam o nich uczciwie, bo je dodawałam , ale spokojnie można pominąć, ja po prostu brałam je do sałatki, którą późniejwykorzystałam/zrewitalizowałam:) do zapiekanki)
    – 2 łyżki jogurtu + 1 łyżka majonezu + 1 łyżka pikantnego sosu pomidorowego + 1 przeciśnięty przez praskę ząbek czosnku ulubione przyprawy do smaku (ja: przyprawa do gyrosa, zioła, sól, odrobina cukru)
  • 150 ml śmietany do zup i sosów 18%
  • 1 całe jajko
  • 1 łyżeczka ziół (ja: przyprawa włoska)
  • 1 łyżeczka czerwonej papryki

Makaron gotuję według wskazówek na opakowaniu (pomijam ten krok, jeśli mam już ugotowany… w lodówce:)).

Ser ścieram na tarce o grubych oczkach, po czym odstawiam na bok pod przykryciem.

Kroję i przygotowuję warzywa, po czym dodaję do miski. Mieszam składniki na pikantny sos jogurtowy. Warzywa zalewam sosem, mieszam i odstawiam na bok. Pomijam ten krok, jeśli mam już przygotowaną wcześniej sałatkę… w lodówce:))

Na patelni podsmażam przyprawy, dodaję mięso i opiekam, aż straci surowość i/lub lekko się zrumieni. Rozdrabniam łopatką, aby podczas smażenia nie zbiło się w grudki. Kiedy mięso jest gotowe, dodaję warzywa i duszę pod przykryciem na małym ogniu, aż kapusta będzie miękka(jakieś 10-15 minut). Po tym czasie całość mieszam, dodaję koncentrat pomidorowy i rozprowadzam w masie mięsno-warzywnej. Gotuję jeszcze przez chwilę tak, aby dokładnie odparować cały sos z dna patelni. Mięso może się zrumienić, byle się nie przypaliło, zatem często mieszam. Następnie doprawiam masę mięsno-warzywną do smaku tj. według własnego gustu i uznania:) Powinna mieć zdecydowany smak, bo to ona nada ton zapiekance. Odstawiam na bok bez przykrycia i przygotowuję sos śmietanowo-serowy.

Do garnka, w którym gotowałam makaron dodaję śmietanę, jajko i przyprawy (ja: zioła i czerwoną paprykę w proszku), po czym dokładnie mieszam. Teraz dodaję 3/4 z przygotowanego wcześniej sera, resztę zostawiam na wierzch zapiekanki. Mieszam z masą śmietanowo-jajeczną. Do tak przygotowanego sosu dodaję ugotowany makaron i mieszam do chwili, gdy sos dokładnie go pokryje.

Natłuszczam naczynie do zapiekania i buduję zapiekankę. Dno naczynia wykładam makaronem, na to masa mięsno-warzywna i jeśli mam w domu pomidory, to kroję teraz kilka plastrów, mieszam z odrobiną posiekanej cebulki i tak przygotowane wykładam na wierzch zapiekanki –wygląda ładniej i dobrze smakuje. Jeśli nie mam pomidorów, to po prostu pomijam ten etap. Górę zapiekanki przyprószam resztą żółtego sera oraz dla ładnego kolorku, smaku i zapachu –przyprawą włoską lub czubrzycą.

Tak przygotowaną zapiekankę można od razu wsunąć do piekarnika (wówczas warto go chwilę wcześniej włączyć:)) lub pod przykryciem wstawić do lodówki, gdzie czeka na porę obiadową lub kolację (wygodne, bo można przygotować wcześniej w tzw. chwili wolnej, a potem tylko włączyć piekarnik:)).

Piekę na drugiej półce od dołu przez 20-30 minut w 220 st. C do czasu, gdy ser ładnie się zrumieni, tworząc apatyczną serowo-ziołową czapeczkę nad masą mięsna… mmmm, pycha… Po tym czasie zostawiam jeszcze na 5-10 minut do odstania, bo będzie ją łatwiej porcjować, gdy lekko „stężeje”.

Kroję w prostokąty, romby, trójkąty –według fantazji, a podaję z pikantnym sosem pomidorowym lub ziołowo-czosnkowym. Polecam, bo prosta, smaczna i pożywna.

Smacznego:)




Przepis i przygotowanie: http://skutecznie.tv/2016/04/lekko-pikantna-pieczona-kapusta/

Przenieś swój blog na Nouw - teraz możesz importować swój stary blog - kliknij tutaj!

Likes

Comments

Dzisiaj na szybki obiad naleśniki z twarożkiem, ale trochę inne niż zawsze, bo będą to zielone naleśniki:) Piękny kolor, wspaniały zapach, a jeśli chodzi o smak, to są naprawdę wyborne. Czuć lekko szpinak, ale subtelnie i w taki naprawdę smaczny sposób. Będzie pysznie i zdrowo. Raz, że przemycę do nich szpinak, dwa: pięknie prezentują się na talerzu, a trzy: pasują do nich i słodkie i wytrawne dodatki, więc są bardzo uniwersalne.

czas przygotowania: ok. 20 minut
/ok. 12-16 sztuk (ilość zależy od wielkości patelni i grubości naleśników)/

info: składniki odmierzam szklanką o poj. 250 ml

  • 100 g świeżego szpinaku
    /można podmienić na mrożony: kupny lub domowy/
  • 1 i 1/2 szklanki wody
  • 2 jajka
  • 1 i 1/2 szklanki kefiru (lub mleka)
  • ok. 2 szklanki mąki pszennej
    /można podmienić na orkiszową lub zasadzie dowolną ulubioną, bo to zabarwienie na zielono sprawdzi się rzecz jasna do każdych naleśników/
  • 1 łyżka oleju
  • 1/3 łyżeczki soli
  • twarożek:
    – dowolny ulubiony twaróg
    – jogurt, kefir, śmietana (tyle by twarożek po rozgnieceniu miał odpowiednią dla nas konsystencję)
    – przyprawy i dodatki:
    * na słodko np. miód lub cukier np. waniliowy, świeże owoce (kiwi, banan, truskawki)
    * w wersji wytrawnej: sól, pieprz, zioła, czosnek, suszone pomidory, itp.

W prezentowanej wersji skorzystałam z mrożonego szpinaku –domowego: po prostu zamroziłam świeże liście przed kilkudniowym wyjazdem i czekały na taką właśnie okazję. Można też sięgnąć po kupny mrożony, choć przyznam, że ja zazwyczaj biorę tu świeże liście. Jeśli biorę świeży, to dokładnie myję.

Szpinak wkładam do blendera, dolewam wodę i starannie rozdrabniam.

Do miski wbijam jajka, dolewam kefir lub mleko, wodę ze szpinakiem, olej, dodaję solidną szczyptę soli oraz mąkę –miksuję na gładkie naleśnikowe ciasto bez grudek.
Można też pomieszać np. rózgą/trzepaczką lub jeśli macie większy blender, to zrobić ciasto od razu w blenderze. Gotowe odstawiam na 15 minut (można na dłużej).

W tym czasie szykuję twarożki. Sięgam po twaróg: kupny lub domowy. U mnie domowy z kefiru (ten: http://skutecznie.tv/2015/11/domowy-twarog-z-kefiru/). Rozgniatam widelcem z odrobiną kefiru lub jogurtu czy śmietany –to już wg uznania. Doprawiam do smaku –na słodko np. miodem czy cukrem -np. waniliowym, w wersji wytrawnej: solą i pieprzem. Ja podzieliłam na dwie części: jedna na słodko, druga na ostro.

Kiedy jestem gotowa do smażenia, rozgrzewam patelnię –z tłuszczem (olej, masło klarowane, itp.) lub bez tłuszczu (bo można też smażyć beztłuszczowo tj. na mocno rozgrzanej patelni z odpowiednią powłoką np. teflonową, tytanową czy ceramiczną). I smażę klasycznie: na mocno rozgrzaną patelnię wylewam porcję ciasta, szybko rozprowadzam na dnie, zanim ciasto się zetnie i smażę po 2-3 minuty z każdej strony. Usmażone przekładam na talerz, a na patelnię wlewam kolejną porcję ciasta. I smażę w ten sposób wszystkie naleśniki.

I gotowe nadziewam:
– na słodko: nakładam porcję twarożku, naleśniki składam lub zwijam w rulon i przekładam na talerz. Ja przed podaniem lubię je jeszcze polać miodem, bo mój twarożek zwykle nie jest zbyt słodki.
– na ostro: dodatki w zasadzie dowolne ulubione, w prezentowanej wersji do twarożku w wersji wytrawnej dodałam porwane na mniejsze kawałki liście świeżej bazylii oraz suszone pomidory. Zawijam i jest to absolutnie pyszne. W obu wersjach:)

Można usmażyć więcej i następnego dnia wziąć z ulubionym farszem/nadzieniem zamiast kanapki do pracy. Na zimno też smakują:)

Przepis i przygotowanie: http://skutecznie.tv/2015/12/zielone-nalesniki-z-twarozkiem/

Likes

Comments

Zrumienione i gorące, wypełnione dobrze doprawionym farszem mięsno-szpinakowym z fetą, nadziane na szaszłykowe patyczki…

Tak podane naleśniki praktycznie zawsze budzą zainteresowanie gości:) A są niezwykle przyjemne i szybkie w przygotowaniu (jeśli mamy już wcześniej usmażone naleśniki, to całość idzie jeszcze szybciej;)) Prezentuję je dzisiaj z farszem z mięsa, szpinaku i fety, ale można go dowolnie zmieniać -byle nadal był taki lekko kleisty i spoisty, jeśli chcemy podać te naleśniki na szpadkach. Oczywiście nadają się do przyrządzenia i serwowania także bardziej tradycyjnie np. w postaci zapiekanych krokietów czy ruloników.

:: Można je przygotować wcześniej (np. dzień wcześniej), przechować w lodówce i podsmażyć/opiec dopiero wtedy, gdy chcemy je podać.


czas przygotowania: 30-40 minut (jeśli już mamy usmażone naleśniki, to idzie to zdecydowanie szybciej)

  • 8 naleśników
    (ja: z mąki pełnoziarnistej, a do ciasta dodałam solidną szczyptę ziół, ale mogą być najzwyklejsze w świecie naleśniki i też będzie dobrze;))
  • 8 patyczków do szaszłyków

farsz:

  • 8-10 kulek mrożonego szpinaku (może być także świeży)
  • 200 g już ugotowanego gotowanego lub upieczonego/usmażonego mięsa
    (ja: królik z rosołu, ale można dodać dowolne podsmażone lub ugotowane mięso np. filet drobiowy)
  • 1/2 średniej cebuli
  • 3-4 grubsze plastry sera typu feta
  • sól i pieprz ziołowy do smaku

Szpinak rozmrażam, a jeśli mam świeży, to myję, osuszam i w miarę drobno siekam.

Mięso (bez kości;)) drobno siekam i przekładam do miski.

Cebulę kroję w drobną kostkę lub drobniutko siekam. Można ją podsmażyć na niewielkiej ilości oliwy z oliwek lub sparzyć gorącą wodą, by zmiękła, choć ja dodaję surową;) Ser kroję w drobną kostkę lub rozgniatam widelcem. Zarówno cebulę, jak i fetę dodaję do miski z mięsem. Całość dokładnie mieszam i doprawiam do smaku. ja tylko solą i ziołowym pieprzem, ale oczywiście doprawiamy według własnych preferencji i smaku.

Smażę naleśniki -np. takie, kliknij: 1) „Naleśniki pełnoziarniste -na śniadanie i nie tylko;)” lub 2) Naleśniki pomidorowo-ziołowe

Ja mam osiem naleśników, więc farsz dzielę w misce na 8 równych części, nabieram jedną cząstkę i rozkładam/rozsmarowuję na 1/3 naleśnika (od brzegu). Naleśnik ściśle zawijam w rulonik i układam na przygotowanym obok talerzu.

Kiedy wszystkie naleśniki są już nafaszerowane i zrolowane, układam je na równej, płaskiej powierzchni (np. na stole) ściśle jeden obok drugiego tak, aby końcówki zawiniętego naleśnika (miejsca łączenia) były z boków tj. aby jeden naleśnik przytrzymywał drugi przed rozwinięciem się. Szczegółowo pokazuję to na stronie Gotuj.Skutecznie.Tv w filmiku dołączonym do przepisu.

Naleśniki można także nadziać inaczej np. jak krokiety. Można je także podać w dowolny ulubiony sposób na ciepło czy na zimno. Ja proponuję:
– w postaci ruloników lub krokietów podsmażyć je na patelni
– w postaci ruloników lub krokietów podpiec w piekarniku
– lub tak, jak ja prezentuję to tutaj: w postaci szaszłyków opieczone na patelni lub w piekarniku (patrz opis niżej)

I teraz w poprzek naleśników (tj. prostopadle do naleśnikowych rurek) wbijam 6 patyczków do szaszłyków. Patyczki w równych odstępach –powstanie taka jakby kratka/szachownica, gdzie liniami pionowymi są naleśniki, a liniami poziomymi wbite w nie patyczki. Następnie przekrawam naleśniki wzdłuż linii pośrodku między patyczkami, tworząc takie swoiste szaszłyki;) Szczegółowo pokazuję to na stronie Gotuj.Skutecznie.Tv w filmiku dołączonym do przepisu.
Proponowaną metodą idzie o wiele szybciej, a i efekt jest ładniejszy, ale można po prostu pociąć naleśniki na mniejsze kawałki i te nadziewać na szaszłyki -według uznania;)

Gotowe szaszłyki opiekam beztłuszczowo na patelni, obracając je stopniowo tak, by każda z czterech stron szaszłyka był ładnie przypieczona;) Wspomnę jednak, że można je także podsmażyć na oliwie, oleju lub smalcu, jak i podpiec w piekarniku (wkładam do nagrzanego do 200 st. C i opiekam, aż będą zrumienione, ale nie za długo i trzeba uważa uważać, by nie spalić). Szaszłyki można przygotować wcześniej (nawet dzień wcześniej) i przechować w lodówce, by podsmażyć/opiec tuż przed podaniem;)

Podaję na gorąco z sosem czosnkowym lub koperkowym (czy jakimkolwiek innym, na jaki mamy do tego dania ochotę;)) oraz z sałatką czy surówką.

Smacznego:)

Przepis wzięty z: http://skutecznie.tv/2011/10/nalesnikowe-szaszlyki-z-miesem-szpinakiem-i-feta/

Likes

Comments

Mięsny farsz z pesto w jędrnej, idealnie upieczonej (=nierozgotowanej;)) cukiniowej łódeczce…

Całość zapieczona pod serem i bardzo smacznie doprawiona. Naprawdę –ręka z widelcem sama sięga po kolejny kęs:)

Sposób na mięso z rosołu? Pewnie tak, ale jaki smaczny! Na tyle smaczny, że robię to danie nie tylko, gdy zostaje mi mięso z zupy. Ja tak przyrządzoną cukinię uwielbiam. Zarówno na ciepło, jak i na zimno…

czas przygotowania: do 30 minut
/proporcje na 1 średniej wielkości cukinię, a właściwie 2 połówki;)/

  • 1 średniej wielkości cukinia
  • sól -tyle, by przyprószyć cukinie z wierzchu
  • 120-150 g już ugotowanego mięsa bez kości
    /mięso można specjalnie do tego dania ugotować w wywarze z warzyw lub skorzystać z mięsa po gotowaniu zupy czy rosołu czy sięgnąć po inne mięso, które już mamy gotowe np. z obiadu/
  • 1 łyżeczka zielnego pesto (kupne lub domowe, ja na bazie bazylii, nerkowca i oliwy)
  • 1 łyżeczka musztardy francuskiej (z ziarnami)
  • 2 łyżki gęstej śmietany do zup i sosów (12% lub 18%), można podmienić na gęsty jogurt naturalny
  • czarny, najlepiej świeżo mielony pieprz –do smaku (ja tak na czubku łyżeczki;))
  • sól do przyprószenia cukinii
  • dowolny ulubiony ser do zapiekania –w prezentowanej wersji sięgnęłam po mozzarellę, ale będzie pasował także parmezan, cheddar czy np. zwykła gouda, edam, itp.
  • szczypta suszonych ziół na każdą cukinię (tymianek, prowansalskie lub takie, jakie lubimy do zapiekanek czy pizzy)
  • czerwone pesto (kupne lub domowe, ja na bazie suszonych pomidorów, nerkowca i bazylii)
    /ew. ulubiony sos pomidorowy ostry lub łagodny, w ostateczności ketchup/
  • kilka świeżych liści bazylii

Wstęp: To jest przepis na cukinię taką, jak ja lubię tj. jędrną i al dente. Jeśli chcecie, by cukinia była bardziej miękka, to można ją trochę podgotować przed włożeniem do piekarnika lub po nafaszerowaniu zawinąć każdą połówkę w folię aluminiową, piec w ten sposób i dopiero pod koniec odwinąć folię i zapiec nadzienie z wierzchu. Taka jędrna i al dente jest wg mnie wyśmienita, więc ja zawsze robie ją właśnie tak, jak prezentuję poniżej oraz w filmiku. Mój mąż i dzieci natomiast wolą ją bardziej miękką.

Rozgrzewam piekarnik do 200 st. C –zanim się rozgrzeje, cukinie będą gotowe.

Cukinię myję, osuszam , odcinam końcówki, po czym przekrawam wzdłuż na pół i wydrążam łyżeczką pestki, tworząc z warzywa „cukiniowe łódeczki” -ostrożnie, by nie zrobić dziury w ich dnie. Ścinam delikatnie spód tak, by połówki cukinii stały stabilnie i się nie chybotały (podczas pieczenia i na talerzu;))

Mięso obieram z kości (chyba, że biorę takie już bez kości;)), dzielę na mniejsze kawałki i wkładam do blendera. Dodaję pesto, musztardę oraz śmietanę i całość dokładnie siekam na gładką pastę. Sprawdzam smak i jeśli trzeba doprawiam –ja tylko czarnym pieprzem, bo mięso było już doprawiane podczas gotowania, a pozostałe dodatki wnoszą wystarczająco smaku.

Cukinie układam na wyłożonej papierem do pieczenia blasze lub w płaskim naczyniu do zapiekania. Przyprószam od góry solą (można je ew. posmarować cienko musztardą lub pesto). Do wydrążonych otworów wkładam farsz i mocno go dociskam. Na wierzch kładę ser do zapiekania –pokrojony w niezbyt grube plastry, wióry lub starty na tarce (w zależności od tego, jaki ser bierzemy;)). Ja obłożyłam cukinie z wierchu plastrami mozzarelli. Przyprószam szczyptą ziół i tak przygotowane cukinie wsuwam do rozgrzanego piekarnika.

Piekę na drugiej półce od dołu, w funkcji grzanie góra-dół przez ok. 20 minut, a tak naprawdę do czasu, aż cukinia będzie mi odpowiadać miękkością (np. ja nie dopiekam za mocno, bo lubię jędrną/al dente i 20 minut w zupełności mi wystarcza), a ser ładnie się zapiecze.
/A dokładniej: czas pieczenia zależy trochę od wielkości i grubości cukinii, ja moją, taką średniej wielkości i niezbyt grubą piekłam 20 minut, by wyszła taka, jak lubię./

Upieczoną wyjmuję z piekarnika, przekładam na talerz/-e, smaruję cienko czerwonym pesto lub sosem pomidorowym, ozdabiam świeżymi liśćmi bazylii i od razu, póki gorąca, podaję.

Można podać z bagietką lub bez żadnych dodatków –i tu znowu rozłam w rodzinie:) Mąż lubi z pieczywem, a ja i dzieci jemy taką, jak widać na zdjęciu tj. gorącą, pachnącą i bez żadnych już dodatków. Zatem co kto lubi:)

Przepis z: http://skutecznie.tv/2013/10/cukinie-faszerowane-pasta-miesno-z-pesto/

Likes

Comments

Dzisiaj robimy domowe chlebki naan. Miękkie, pełne smaku płaskie chlebki, które są świetne do zup, sosów, gulaszów, a także do sałatek czy past. Podaję w roli zamiennika bardziej klasycznych dodatków do dań głównych (zamiast ziemniaków, ryżu, zwykłego chleba czy bułek).

Bardzo łatwe i sprawne do zrobienia do zrobienia, tyle, że jak z każdym ciastem drożdżowym i tu mamy do czynienia z wyrastaniem, co trzeba uwzględnić w planowaniu. Proste i pyszne. Znikają na jeden posiłek. Zresztą, sami spróbujcie:)

czas przygotowania: ok. 15 minut pracy własnej + czas wyrastania (60 + 20 minut) + czas opiekania (ok. 4 minuty na 1 partię, tu: 12 minut)
/proporcje na 8-10 chlebków (zależy jakiej wielkości zrobimy)/

info: składniki odmierzam szklanką o poj. 200 ml

  • 1/2 szklanki ciepłej wody
  • 1 niepełna łyżka cukru
  • 1 łyżeczka drożdży instant
  • 2 szklanki mąki pszennej
  • 1 łyżeczka soli
  • 3 łyżki oleju
  • 3 łyżki mleka
    /można podmienić na 3 łyżki wody + 1/2 łyżki oleju/

Do ciepłej wody dodaję cukier, mieszam i odstawiam na chwilę na bok.

Do osobnej miski wsypuję mąkę, drożdże instant oraz sól i mieszam –najlepiej trzepaczką, bo od razu spulchni mąkę. Dolewam wodę z cukrem, olej i na każdą łyżkę oleju dolewam 1 łyżkę mleka (lepszy smak i konsystencja ciasta). Wyrabiam na gładkie, elastyczne ciasto –mikserem lub ręcznie. Ja jak zwykle mikserem, bo tak idzie zdecydowanie szybciej. Wyrobione powinno być gładkie, miękkie, elastyczne i nie lepić się do dłoni.
Ja pod koniec przekładam je jeszcze na stolnicę i chwilę ugniatam ręcznie, by lepiej wyrobić i poczuć je pod dłonią:)

Przykrywam i odstawiam na mniej więcej godzinę, by wyrosło.

Po godzinie przekładam na stolnicę, dzielę na 8-10 równych części (w zależno·ści od tego jak duże chcę mieć chlebki) i z każdej formuję taki z grubsza placek lub kulkę. Przykrywam i zostawiam na kolejne 15-20 minut do napuszenia (drugie wyrastanie, ale nie urosną tu jakoś spektakularnie, tylko się napuszą i lekko uniosą).

Po tym czasie na podsypanej mąką stolnicy rozwałkowuję je na cienkie, niezbyt duże placki. Jeśli są mocno obsypane mąką, to delikatnie strzepuję nadmiar i można opiekać.

Chlebki wkładam na suchą, dość mocno rozgrzaną patelnię –powinna być porządnie gorąca, by placki od razu stykały się z gorącym od spodu i od razu zaczynały się opiekać. Opiekam z obu stron po mniej więcej 2 minuty, z czasem nawet krócej, bo patelnia z każdą kolejną partią jest coraz mocniej nagrzana. Ja zwykle nie liczę czasu, tylko obserwuję i kiedy w chlebkach zaczną się tworzyć bąble/wybrzuszenia, przewracam na drugą stronę. Dopiekam z drugiej i gotowe przekładam na talerz. I w ten sam sposób opiekam wszystkie placki.

Opieczone, które czekają na talerzu przykrywam czystym ręcznikiem kuchennym, by zachowały ciepło i lekko naparowały.

Najlepiej smakują jeszcze lekko ciepłe. Podaję do zup, sosów, gulaszów, a także do sałatek czy past. Są świetne: miękkie, pełne smaku i doskonale odnajdują się w roli zamiennika bardziej klasycznych dodatków do dań głównych (zamiast ziemniaków, ryżu, zwykłego chleba czy bułek). I są proste do zrobienia:) Zresztą, sami spróbujcie. Smacznego!

Smacznego:)


Przepis wzięty z: http://skutecznie.tv/2016/01/domowe-chlebki-naan-z-patelni/

Likes

Comments

Dzisiaj ravioli drobiowe z czarną komosą…

To będzie taki trochę nietypowy przepis, bo jest połączeniem dwóch prezentowanych już wcześniej przepisów: Mielone klopsiki z kaszą (np. drobiowe z komosą) oraz Idealne ciasto na pierogi (zwykłe i pełnoziarniste). Czyli fajny, domowy sposób na smaczne i w miarę szybkie zagospodarowanie resztek.

Ravioli można podać na świeżo, zaraz po ugotowaniu lub ugotować je np. wieczorem dzień wcześniej, a następnego dnia tylko podgrzać –szczegóły w przepisie poniżej. Wprawdzie najbardziej smakują mi takie na świeżo, jeszcze gorące po ugotowaniu, ale wszyscy doskonale wiemy, że nie zawsze jest czas na takie gotowanie, więc warto wiedzieć o tym, że można je zrobić zawczasu, a potem po prostu w smaczny sposób podgrzać i też jest dobrze:)

czas przygotowania: ok. 30 minut (ciasto już bez leżakowania i lepienie: ok. 20 minut) + gotowanie pierożków
/proporcje dowolne: zależy ile macie farszu, u mnie: 13 większych pierożków + chapati z reszty ciasta)/

Przygotowuję ciasto wg przepisu, do którego link podaję w Składnikach.
Może to być dowolne ciasto, z jakiego zazwyczaj robicie pierogi, bo każde się tu sprawdzi. To, które proponuję jest o tyle dobre, że rzeczywiście jest idealne -nie dość, że proste, to jeszcze ciasto jest naprawdę wspaniałe: miękkie, elastyczne, a pierogi praktycznie same się lepią.

Przygotowuję farsz mięsny wg przepisu, do którego link podaję w Składnikach.

Pierogowe ciasto cienko rozwałkowuję i kroję na prostokąty, które po złożeniu dadzą kwadratowe pierożki, czyli tytułowe ravioli. Wielkość dowolna, mogą być bardzo małe, średnie lub wręcz duże –wszystko zależy od preferencji oraz od farszu. Dziś będę tu wkładać małe klopsiki, więc wyjątkowo robię te prostokąty trochę większe niż zwykle.

I nadziewam ravioli: porcję farszu układam na wykrojonym prostokącie ciasta, składam je ponad farszem tak, by połączyły się brzegi ciasta i zlepiam (starannie i szczelnie, by podczas gotowania nic się nie rozkleiło i farsz nie wypłynął).

Uformowane układam na podsypanej mąką lub wyłożonej matą czy ściereczką powierzchni (tak by ciasto się do niej nie przykleiło, czekając na gotowanie, bo inaczej podnosząc, rozwalimy pierożki). I zlepiam wszystkie pierożki.

To przepis resztkowy, więc:
– jeśli zostanie mi farsz, to szybko dorabiam ciasto,
– a jeśli zostanie mi ciasto, to robię uproszczone chapati, czyli kładę rozwałkowane kawałki ciasta na rozgrzaną suchą patelnię i opiekam po 2 minuty z każdej strony. I proste chapati gotowe. Coś takiego robiły nasze babcie, tylko pewnie nazwa był inna;) Smakuje to do sosów, do past, do dipów czy po prostu do domowej konfitury.

W czasie formowania ravioli, gotuję wodę. Gotującą się solę do smaku, dolewam trochę oleju i kiedy mocno zawrze, wkładam kolejno ravioli.

Tu jest surowe mięso, więc chwilę musi się to pogotować. Ja gotuję na niezbyt dużym ogniu (ale tak, by woda cały czas lekko bulgotała) do czasu, aż pierożki wypłyną na powierzchnię i od tej chwili liczę czas –daję im jakieś 8-10 minut. Nie dłużej. Ugotowane wyjmuję łyżką cedzakową, przelewam ciepłą wodą i od razu podaję.

Świetnie smakują z masłem roztopionym z szałwią lub skropione oliwą. W prezentowanej wersji spryskałam je delikatnie grzybową oliwą z oliwek. I jest to absolutnie pyszne.

Świetny sposób na zagospodarowanie resztek, prawda?
Przepis wzięty z: http://skutecznie.tv/2016/02/ravioli-drobiowe-z-czarna-komosa/

Likes

Comments

Pyszna i banalnie prosta fasolka szparagowa w pomidorach na ostro.

Zastanawiałam się czy prezentować to danie, ale obiecałam garść wyjątkowo szybkich i sprawdzonych przepisów, które są nie tylko smaczne, ale i zdrowe, więc to jeden z nich. W sezonie na fasolkę robię ją w wielu banalnie prostych postaciach, w tym roku bardzo przypadła nam do smaku w zdecydowanych sosach. Sos może być dowolny, ale o tym za chwilę w przepisie. Mam nadzieję, że ten prosty sposób na szparagową fasolkę na ostro przypadnie wam do gustu. Smacznego:)

Fasolka szparagowa w pomidorach na ostro

czas przygotowania: do 30 minut
/proporcje na 500 g fasolki/

Przygotowuję fasolkę: odcinam końcówki, myję i z grubsza osuszam, po czym kroję w krótsze kawałki –takie jakie chcę mieć w daniu.

Pokrojoną wkładam do garnka, zalewam wodą, solę do smaku i krótko gotuję –ale naprawdę niezbyt długo, bo nie chcę, żeby się rozgotowała, ma być jędrna.

Ugotowaną wyjmuję łyżką cedzakową lub przelewam przez sito.
Zwykle wyjmę łyżką, bo wodę po fasolce wykorzystuję później do ugotowania jakiejś szybkiej zupy.

I teraz sos –może być dowolny ulubiony. W prezentowanej wersji pomidorowy, ale taką fasolkę robię też w sosie grzybowym, pieczarkowym, serowym czy koperkowym w zależności od ochoty. Kilka linków do prostych sosów podałam powyżej. Dzisiaj jednak na ostro:)
Obieram cebulę i kroję w kostkę. Siekam liście bazylii. W garnku rozgrzewam olej i podsmażam na nim cebulę oraz drobno posiekany lub przeciśnięty przez praskę czosnek. Dodaję cukier, mieszam i czekam, aż się skarmelizuje (delikatnie zbrązowieje). Wtedy dolewam ocet jabłkowy, mieszam, chwilę czekam i dokładam pomidory i posiekaną świeżą bazylię. Mieszam, doprawiam do smaku solą i pieprzem, po czym gotuję bez przykrycia jeszcze przez 5-10 minut.
Po tym czasie po prostu sos blenduję, mieszam i doprawiam finalnie do smaku –u mnie zwykle tylko sól, pieprz i ostra papryka (w tej wersji dość sporo, ale to już wg własnego uznania).
Na koniec dodaję kapary i jeśli sos mi już odpowiada, to dokładam ugotowaną wcześniej i odcedzoną fasolkę. Mieszam i można podawać:)

Przepis wzięty z:http://skutecznie.tv/2016/07/fasolka-szparagowa-w-pomidorach-na-ostro/

Likes

Comments

Dzisiaj gotujemy szybki gulasz wieprzowy (z szynki lub z karkówki). Pyszne, treściwe danie, przy którym nie trzeba się za wiele napracować, a które o tej porze roku smakuje wyjątkowo dobrze. Cóż, jesień i zima to dla mnie pora gulaszy, treściwych zup i jednogarnkówek:)

Taki gulasz spokojnie można ugotować wieczorem, a nazajutrz tylko podgrzać, i często tak robię. Nie tylko dlatego, że tak łatwiej, ale też przez noc smaki fajnie się przegryzą i gulasz będzie po prostu smaczniejszy. Dzisiaj jednak wróciłam dość późno i na przygotowanie obiadu mam niecałą godzinę, z czego tylko kilkanaście minut mogę poświęcić na gotowanie, więc padło na gulasz w szybkowarze. Jest super sprawny do zrobienia, więc zapraszam. W zwykłym garnku też wyjdzie.

czas przygotowania: 10-15 minut pracy własnej + 30-40 minut duszenia, jeśli szybkowar (w zwykłym garnku ponad godzinę, czas zależy od mięsa)
/proporcje dla 4-6 osób/

  • 500 g szynki wieprzowej
  • 2 łyżki mieszanki przypraw z dużą ilością warzyw suszonych
    /w prezentowanej wersji: przyprawa naturalna do lasagne (Knorr Lasagne, 100% naturalnych składników), ale rzecz jasna można sięgnąć po dowolną ulubioną/
  • 2-3 łyżki oleju roślinnego do smażenia
    /w prezentowanej wersji: domowy czosnkowy http://skutecznie.tv/2016/03/oliwa-grzybowa-i-czosnkowa/
  • 1 cebula
  • 1 liść laurowy
  • 3 średnie marchwie
  • 250 g pieczarek
  • 1 szklanka wody (lub wywaru warzywnego)
    /płynu tyle, by przykryć całość niemal do poziomu mięsa, w szybkowarze nie trzeba uzupełniać, w garnku podczas dłuższego duszenia trzeba to uwzględnić i oceniać na bieżąco/
  • 1-2 łyżeczki domowej wegety (lub innych przypraw wg własnego smaku)
    /w prezentowanej wersji: domowa wegeta ze słoikahttp://skutecznie.tv/2016/08/domowa-wegeta-do-sloikow/
  • sól i czarny pieprz –do smaku
  • opcjonalnie do zagęszczenia sosu:
    – 1-2 łyżki mąki ziemniaczanej lub kukurydzianej
    – niewielka ilość wody/mleka/śmietanki do rozprowadzenia mąki

Info: prezentowany gulasz gotowałam w szybkowarze, bo zależało mi na czasie, ale oczywiście można go zrobić w zwykłym garnku, tylko czas duszenia będzie dłuższy. Można go ugotować wieczorem, a następnego dnia tylko podgrzać.

Mięso kroję na gulaszowe kawałki i doprawiam. Ponieważ wyjątkowo zależało mi na czasie, sięgnęłam po gotową mieszankę przypraw –taką, gdzie jest sporo suszonych warzyw (głębia smaku;)). Wybraną przeze mnie pokazuję w filmie, ale oczywiście przyprawy mogą być dowolne. Dokładnie mieszam, obtaczając mięso w przyprawach i dodatkach.

Rozgrzewam garnek z olejem roślinnym –u mnie czosnkowy. Na mocno rozgrzany wkładam przygotowane mięso i rumienię ze wszystkich stron: ja to robię tak, że rozprowadzam szybko na dnie, rozkładam w jednej warstwie, podsmażam na ostrym ogniu i nie ruszam, póki mięso się nie zetnie od spodu –wtedy da się łatwo przewrócić na drugą stronę. W przeciwnym wypadku może się rozwalić. Daję mu 5 minut, w tym czasie obieram 3 średnie marchwie.
Gdyby mięso przywarło do dna garnka, można podlać niewielką ilością, chwilę odczekać i powinno już pójść dobrze (z reguły nie przywiera;)).

Po 5 minutach mieszam mięso (ładnie odchodzi od dna) i nadal smażę na średnim ogniu, aż dobrze się zrumieni, co jakiś czas zaglądam i mieszam, a sama w tym czasie kroję już cebulę –w grubszą kostkę.

Pokrojoną dokładam do zrumienionego mięsa, dokładam liść laurowy i dokładnie mieszam. Całość ma się porządnie zrumienić, ale NIE przypalić –smażę, aż cebula dość mocno się zrumieni, dzięki temu sos będzie miał nie tylko smak, ale i ładną barwę.

Obrane marchwie kroję w korki lub grubsze plastry, dokładam do garnka, mieszam i smażę razem przez kilka minut. W tym czasie obieram i oczyszczam pieczarki. Kroję je w mniejsze kawałki i także dokładam do garnka. Mieszam, starannie tak, by wszystkie składniki pokryły się przyprawami.

I całość podlewam płynem –to może być woda lub wywar, u mnie woda. Dodaję domową wegetę, całość mieszam, przykrywam i duszę do miękkości:
– w szybkowarze trwa to jakieś 30-40 minut, w zwykłym garnku ponad godzinę;
– czas zależy też trochę od mięsa, więc po prostu należy sprawdzać;
– gotuję na drugim, najwyższym stopniu i czas liczę od chwili podniesienia się zaworu;
– co do podlewania: w szybkowarze raczej tego płynu dużo nie ubędzie, ale w zwykłym garnku trzeba rzecz jasna co jakiś czas zaglądać i w trakcie duszenia uzupełniać odparowany płyn (wodę lub wywar).

Po 35 minutach wyłączam grzanie, czekam, aż zawór samoistnie opadnie (mięso jeszcze się dusi) i otwieram garnek. Mięso powinno być miękkie (u mnie rozpadało się pod naciskiem widelca).

Sos można zagęścić zasmażką lub mąką rozprowadzoną w niewielkiej ilości wody, mleka lub śmietanki.

W prezentowanej wersji podałam z kaszą, ale oczywiście będzie smakować także z kluskami lub z ulubionym grubym makaronem (np. penne czy tagliatelle), jak i z ziemniakami czy pieczywem.
Przepis wzięty z: http://skutecznie.tv/2016/10/szybki-gulasz-wieprzowy-z-szynki/

Likes

Comments

Dzisiaj zapraszam na zapiekane pieczarki z mięsem i papryką. To danie resztkowe –w sensie: powstało z myślą o wykorzystaniu zawartości lodówki, a tym razem były w niej pieczarki, zmielone wcześniej udka drobiowe (bez skóry i kości), ugotowane na parze ziemniaki oraz surowa papryka. Cebulę, czosnek i przyprawy mam w domu zawsze, reszta była kwestią 5 minut wpatrywania się w składniki. Wyszło tak super, że danie zapisałam i zdecydowanie nie raz będzie powtórzone (z większymi lub mniejszymi modyfikacjami).

Mięsiste, nasączone sosem i przyprawami pieczarki cudownie współgrały z mięsem, papryką oraz pieczonymi ziemniakami –zresztą, spróbujcie sami:)

Zapiekane pieczarki z mięsem i papryką

czas przygotowania: 15 minut + 20-30 minut pieczenia
/proporcje dla 2-4 osób/

  • 300 g pieczarek portobello (ok. 6 sztuk)
    /proponuję jednak portobello, bo duże kapelusze lepiej sprawdzą się w tym przepisie i lepiej sprawdzają się na obiad, ale spokojnie można w ten sposób przygotować klasyczne pieczarki o większych kapeluszach, tyle, że „mięsogrzybki” będą mniejsze i jako takie lepiej sprawdzają się np. na przekąskę imprezową czy w roli przystawki niż jako danie obiadowe/
  • 5-8 ziemniaków (już ugotowanych lub podgotowanych, by szybciej się upiekły)
    /w prezentowanej wersji: gotowane na parze/
  • 250 g mięsa mielonego
    /w prezentowanej wersji mielone drobiowe udka bez skóry i kości/
  • 1 papryka (u mnie czerwona, ale może być dowolna)
  • 1/2 cebuli
  • 1 ząbek czosnku
  • przyprawy do mięsa –w zasadzie dowolne ulubione, bo doprawić można tak, jak smakuje nam mielone, w prezentowanej wersji:
    – 2 łyżeczki zmielonych suszonych pomidorów
    – 1/2 łyżeczki ziół prowansalskich
    – 1/2 łyżeczki soli (lub mniej/więcej wg własnego smaku i upodobań)
  • siekana natka pietruszki lub ulubione zioła (np. listki rozmarynu)


​Przygotowanie

Pieczarki oczyszczam (ja krótko umyłam je w zimnej wodzie i osuszyłam papierowym ręcznikiem). Nie odkrawam nóżki, zostawiam tak jak widać i układam w naczyniu żaroodpornym górą kapelusza do dołu, nóżką do góry. Nie natłuszczam, podczas pieczenia powstanie sporo sosu.

Ziemniaki gotuję lub sięgam po już ugotowane np. z wczorajszego obiadu. Kroję je w mniejsze kawałki np. w ćwiartki i utykam między pieczarkami.
Ziemniaków tyle, ile chcecie. W prezentowanej wersji brałam 5 średnich, bo to było drugie danie, przed którym planowałam podać jeszcze zupę.

Spodnią część kapeluszy pieczarek doprawiam –ja przyprószam solą oraz suszonymi pomidorami, ale przyprawy mogą być dowolne, byle za bardzo nie dominowały. Delikatnie rozcieram przyprawy na blaszkach.

Paprykę myję, osuszam, odkrawam końcówkę z ogonkiem i wykrawam pestki tak, by nie uszkodzić warzywa. Kroję ją w ringi, czyli takie dość grube krążki –ma być ich tyle, ile pieczarek. Układam je na kapeluszach (patrz zdjęcie lub film) i naczynie odstawiam na bok.

Mięso mielę lub biorę zmielone wcześniej np. u rzeźnika. Cebulę kroję w kostkę lub drobno siekam i dodaję do mięsa. Dokładam drobno posiekany lub przeciśnięty przez praskę czosnek oraz ulubione przyprawy –u mnie mieszanka suszonych pomidorów w proszku oraz ziół prowansalskich, pieprzu i soli, ale spokojnie można doprawić po swojemu (tak, jak lubimy doprawiać mielone). Starannie mieszam, rozprowadzając przyprawę i dodatki w mięsie i dzielę je na 6 części (tyle ile pieczarek).

Rozgrzewam już piekarnik do 180 st. C

Z każdej części mięsa formuję płaski kotlet/talarek o średnicy kapelusza pieczarki i wyklejam nim pieczarkę oraz paprykę (i dlatego właśnie zostawiłam nóżki, bo one pomogą utrzymać mięso w miejscu po zapieczeniu). Starannie wyklejam, dociskam do kapelusza, do papryki oraz do pieczarkowych nóżek.

Tak przygotowane pieczarki wstawiam do piekarnika.
Opcja: Można byłoby posypać z wierzchu serem, w prezentowanej wersji tego nie zrobiłam, bo ser nie za bardzo mi tu pasował.

Piekę bez przykrycia w 180 st. C na drugiej półce od dołu w funkcji grzanie góra-dół przez 20-30 minut, a tak naprawdę do czasu, aż mięso straci surowość, zetnie się i lekko zrumieni. Można włączyć termoobieg (włączyłam go mniej więcej w połowie pieczenia).
Podczas pieczenia pieczarki lekko siądą, a dzięki ułożeniu wgłębieniem ku górze łapią sos oraz przyprawy z mięsa i nabierając smaku. Sos zbiera się w kapeluszach, ładnie je podgotowuje, a nadmiar po prostu wycieka na spód naczynia.

Gotowe danie wyjmuję, daję mu 2-3 minuty na odpoczęcie, po czym, póki gorące podaję.



Przepis wzięty ze strony: http://skutecznie.tv/2016/11/zapiekane-pieczarki-z-miesem-i-papryka/

Likes

Comments

Witam :) Takkei pierniczki były robione u mnie w szkole xDDD

Likes

Comments