Wspominałem, że przedstawię kiedyś mój zespół. Tak, to właśnie ten moment. Nie chcę opowiadać o tym jak się poznaliśmy, ani o tym ile już gramy. To nie ma żadnego znaczenia. Najważniejsze jest to, dlaczego w ogóle się spotkaliśmy i dlaczego gramy. No ale o tym później...


Loczuś, Loki, Dutkiewicz lub po prostu Jakub Dukowicz.

Nasz głos. Słucha wszystkiego co niesie ze sobą jakieś emocje. Wychowany na Nirvanie. Szuka tego CZEGOŚ w każdej piosence. Niebanalny gust i ogromna wrażliwość na twórczość. Nie tylko dzieli się z nami swoim głosem, ale też pisze piękne teksty i układa cudowne utwory z nasionkiem grungu w każdym akordzie. Jest osobą, której nie da się nie pokochać. Na próbach zazwyczaj spokojny chyba, że naprawdę czymś go wkurwimy, zaczyna się wydzierać, ale zawsze z lekkim uśmiechem na twarzy.





Bedni, Bednar, Bąbel, Pan Piękny lub po prostu Marcin Bednarek.

Nasz rytm. Wiecznie wymachuje pałkami i już stuka w bębny zanim dobrze się jeszcze nie rozstawimy. Zawsze skupiony podczas grania. Słucha uważnie i trzyma nas wszystkich w kupie, żebyśmy równo grali. Uwielbia muzykę rockową - stary fan Gunsów. To właśnie on powie Ci otwarcie, że słabo zagrałeś. Mówi to co myśli. Zapaleniec streetworkout'u, ale jeszcze większy zapaleniec gier komputerowych. Mimo wszystko zawsze znajdzie czas na szukaniu nowych inspiracji i graniu na perkusji. Nie byle jak gra, bo zawsze z sercem.




Krzychu, Krzyś, Krzychuuu lub po prostu Krzysztof Farbotko.

Nasza moc. No Krzychu - "co masz zrobić jutro, nie rób w ogóle." Mędrzec jakich mało. Najporządniejszy z całego zespołu. Pilny student. Nie przejmuje się bzdurami. Zna wszelakie prawdy o życiu i chętnie się z nami nimi dzieli. Człowiek, który zawsze poprawi Ci humor. Z pewnością zrobi na boku karierę komika. Najlepszy basista w Dziwiszowie i najlepszy basista na świecie dla nas. Układa przepiękne riffy i cudowne melodie, które bardzo często chwytają mnie za serducho.



Landzi, Langerek, Rzeźnik lub po prostu Mateusz Langer.

Nasze mięso. Uznaje jedyny słuszny strój drop D. Zawsze gotowy do zagrania czegoś mocniejszego. Przester trzyma zawsze przy sobie. Miłośnik cięższych brzmień. Mimo wszystko nie pogardzi czymś spokojniejszym, bo jak sam twierdzi - klimacik musi być. Zawsze przygotowany do koncertu. Czasem tylko spóźni się na autobus. Uwielbia grzebać przy autach. Sam wyremontował malucha, którym teraz dumnie wozi się po metropolii Staniszów. Tego pana znam najdłużej, ale nigdy nie przestaje mnie zadziwiać. Naprawdę tworzy piękną muzykę.



A tutaj my w przeróżnych wydaniach:


A ja? Ja dodam tylko tyle, że jestem mega szczęśliwy grając i tworząc muzykę z takimi debilami. Każdy z nas jest inny, ale nie przeszkadza nam to w niczym. Wyzywamy się co próbę, ale nikomu z zewnątrz nie pozwolimy powiedzieć złego słowa o sobie. Każdy z nas czuje potrzebę spełnienia się. Myślę, że możemy sobie to dać. Długa droga przed nami.. Dużo przeszkód i dużo przygód. Wiem, że jak damy z siebie wszystko to zagramy w wielu pięknych miejscach.


Kilka naszych utworów. Proszę:

Trapped - Into my eyes: https://www.youtube.com/watch?v=Ym3TPHqUotA

Trapped - Hotel guest: https://www.youtube.com/watch?v=AtzCAfeFkX0

Trapped - Trapped: https://www.youtube.com/watch?v=YDsM0bTc9kE


FB: https://www.facebook.com/bandtrapped





kocham

Zaprojektuj swój blog - wybierz jeden z mnóstwa gotowych szablonów na Nouw lub utwórz własny, metodą „wskaż i kliknij” - Kliknij tutaj

Likes

Comments

Bez przerwy spotykamy je na swojej drodze. Każdego dnia inne. Wśród tych wszystkich ryjów dostrzegamy w końcu twarz. Dlaczego akurat ta? Jest ładniejsza, czystsza i bardziej prawdziwa od innych. Rozmawiamy, poznajemy się, dzielimy się sobą. Przyzwyczajamy się i jest nam dobrze. Ile razy tak było? Nagle są same twarze dookoła. Ludzie, z którymi chcesz rozmawiać i na widok, których cieszysz się, że wstałeś. No ale kurwa, to przecież nadal za mało. Chcesz mieć tą jedną swoją twarzyczkę. Bliską osobę, której ufasz. Jesteś przy niej sobą. Jej uśmiech cieszy cię bardziej niż spełnienie swojego najskrytszego marzenia. Zapominasz o tych wstrętnych gębach. Nagle przestały istnieć. Za to pojawili się zwykli głupcy, którzy nie dostrzegają tego co mają obok. To nieważne, bo przecież masz ten dom w sercu innej osoby i tylko to się liczy. Czujecie ogromną moc, możecie osiągnąć wszystko. Jest idealnie.



Gówno prawda. Stałeś się ślepy. Zapomniałeś o tym, że ludzie kłamią. Tak, kurwa. Kłamią. W tym spaczonym świecie każda gęba żyje marną konsumpcją. Hahaha. Przecież wszyscy mają kurwa misje. Każdy jest wrażliwy i wszystkich rusza to straszne zło, które czujemy w eterze. Ja pierdole. Ile razy już słyszałem te piękne słowa. "Jestem twoim przyjacielem." "Potrzebuje miłości i domu." "Możesz mi wierzyć." Śmieszne i żałosne. Jak można chcieć zrobić coś dobrego dla innych. Jakim w ogóle kurwa prawem kogoś rusza ból innych skoro wbija nóż w plecy bliskim. Jeżeli nie potrafisz dbać i dawać szczęścia garstce ważnych dla ciebie osób, to nie masz prawa oceniać nikogo. Nie wrzucam wszystkich do jednego worka, ale spokojnie 80% osób na tym świecie nie szanuje żadnej świętości. Nie mają żadnych zasad moralnych.



Dlatego przestańcie nosić maski. Dbajcie i szanujcie swoich bliskich. Bądźcie prawdziwi. Mówcie dziękuję i doceniajcie każdy gest. Najpierw naprawcie swój dom, dopiero potem myślcie o byciu wspaniałym wybawcą świata. Rozwiązujcie każdy problem od razu, rozmawiajcie szczerze. Przestańcie rzucać pięknymi frazesami, a pokażcie co czujecie. Może kiedyś te gęby naprawdę znikną.





skoro twoje usta

smakował jak najlepsza

whisky

to jak mam się zadowolić

tanią wódką


dobrze

że i tak

chodzę pijany

Likes

Comments

Chyba każdy z nas spotkał się z blokadą, która uniemożliwia stworzenie czegoś nowego, na swój własny sposób. Właśnie z takim uczuciem mam teraz do czynienia. Często zastanawiam się jak to się dzieje, że po dwóch minutach trzymania w ręku gitary, wypływają z niej dźwięki, które naprawdę do mnie trafiają. Zupełnie innym razem po kilku godzinach nic sensownego nie uda mi się zagrać. W każdym takim momencie staram się znaleźć odpowiedź, czym spowodowana jest ta blokada? Z doświadczenia wiem, że każdy taki moment z czasem przechodzi, dzięki temu uświadamiam sobie jeszcze bardziej, że jestem tylko człowiekiem.


Uwielbiam patrzeć w dal. Oglądać góry, morze, niebo. Uczucie przestrzeni jest wspaniałe. Wolność. Niewinność. Poczucie bezpieczeństwa i prywatności. Idealne warunki, żeby stworzyć coś nowego. Największą inspiracją są dla mnie emocje. To one są przecież głównym powodem twórczości. Jej oczy.. Pierwszy raz zobaczyłem coś więcej niż tylko źrenica i kolorowa tęczówka. W tych oczach jest mnóstwo ukrytych emocji, są pełne historii. Ta ciekawość poznania tych wszystkich opowieści stała się bardzo silnym bodźcem do twórczości i nie tylko tej muzycznej. Moja pierwsza inspiracja..


Muzyka.. Emocje w czystej postaci. Nieograniczone źródło inspiracji. Przychodzący dreszcz z każdym dźwiękiem, przeszywający moje ciało. Radość, smutek, prawda, spokój, agresja, gniew i wolność - tak wiele możemy odnaleźć w muzyce. Świadomość tego, że jest jeszcze tysiące pięknych piosenek, których nie znamy - coś wspaniałego. Słuchajmy dużo muzyki. Nie zatrzymujmy się na swojej ulubionej playliście. Nie bójmy się poznawać. Wierzę, że w każdym gatunku muzyki możemy znaleźć coś wartościowego. Coś co może nas odblokować i dać nowe natchnienie.


Niestety jest bardzo cienka granica pomiędzy inspiracją, a zwyczajnym kopiowaniem. Wierzę, że wielu ludzi ma gdzieś w środku małego artystę, który tylko czeka aż wypuścimy go z klatki. Tym kluczem jest właśnie inspiracja. To ona niszczy w nas te blokady, które od czasu do czasu pojawiają się w naszej głowie.


Likes

Comments

Tato, chcę psa! Tyle razy powtarzałem to zdanie.. Marzenie małego dziecka. Potrzeba posiadania futrzanego przyjaciela była tak silna, że została we mnie do dnia dzisiejszego. Doskonale pamiętam słowa wypowiadane przez rodziców – „pomyślimy”, „może za rok”, „jak wprowadzimy się do większego domu”. Minął rok, pomyśleli i nowy dom był gotowy, a zamiast futrzaka pojawiły się krzyki, trudne rozmowy i rozwód rodziców. Wymarzony dom runął w mgnieniu oka, a życie na siłę wywaliło mnie 600km od mojego całego świata. Często jeździłem do rodzinnego miasta, ale po jakimś czasie straciłem kontakt z tatą i przestałem wracać do starego domu.


Po kilku latach coś mnie ruszyło i chciałem znowu stanąć w tych czterech ścianach. Pamiętam jak bardzo biłem się z myślami. Wiedziałem, że żyje tam nowa rodzina ojca. Zastanawiałem się jaka będzie reakcja na mój widok. Doskonale pamiętam ten dzień. Podjechałem pod bramę i pierwsze co zobaczyłem to mały piesek z wywalonym jęzorem. Taki o którym zawsze marzyłem. Przybiegł do mnie i chciał się bawić. Mega słodziak! Przez chwilę zapomniałem po co przyjechałem. Przez moment znowu byłem dzieckiem. W końcu zapukałem do drzwi. Otworzyła mi moja przyrodnia siostra, zapytałem czy jest mama lub tata. Zawołała mamę mówiąc, że przyszedł jakiś pan. Uśmiechnąłem się pod nosem, chociaż trochę dziwnie się poczułem. Mama szybko jej wszystko wyjaśniła i bardzo ucieszyła się, że ma starszego brata, potem poznałem drugą siostrę. Taty nie było, więc spędziłem czas z moimi siostrami no i z psiakiem. Wszystko wyglądało jak dawniej. Kuchnia, łazienka, salon i nawet mój stary pokój praktycznie nic się nie zmieniło. Miałem w głowie bardzo dużo obrazów z przeszłości. Patrząc na moje siostry i na zwierzaka czułem jakąś pustkę, lekki żal.


Teraz wiem, że nic nie dzieje się przypadkiem. Stracone lata z tatą nadrobię, a już teraz rozmowy z nim bardzo mi pomagają. Poznałem swoje siostry i mam kolejne miejsce, do którego chętnie wracam. Powoli zaczynam tworzyć swój własny dom i tym razem dopilnuję, żeby było w nim miejsce dla futrzanego przyjaciela. Dzięki wyprowadzce poznałem ludzi, z którymi tworzę muzykę. Spotkałem również kobietę, z którą stworzę ten nowy dom i oboje wiemy, że nasze spotkanie nie było przypadkowe.


To jest Nero!

​Jest gwiazdka, więc "Don't forget me" w mojej ulubionej wersji. 

Proszę: https://www.youtube.com/watch?v=fV9IJVoFR_Q

Prawda, że ładne?


Likes

Comments

Za kilka dni mam maturę. Powinienem siedzieć teraz i się uczyć. Taki był plan. Serio, chciałem. Wstałem nawet wcześniej. Za każdym razem jak chciałem wziąć się za naukę, to coś mnie odciągało od niej. Najczęściej były to myśli. Nowość... Ostatnio błądzę w nich bez przerwy. Zastanawiam się nad swoim miejscem. Każda podjęta decyzja decyduję o tym, gdzie będę jutro. Jednego jestem pewien. Chcę grać, chcę uciekać w świat dźwięków. Nie wyobrażam sobie robienia czegoś innego. Muszę poukładać tak swoje życie, żeby mieć możliwość rozwoju i trwania w pasji, którą kocham. Nieważne na jakim poziomie jestem teraz - będę lepszy. Jutro jadę do Jeleniej na próbę z chłopakami, pogramy, będzie super. Wezmę się za maturę, zdam bez problemu. Osiągnę wynik taki jaki chcę, a od września czekać na mnie będzie wymarzona szkoła. Na wszystko jest czas i wiem, że będę grać.


Mam ochotę podzielić się czymś co napisałem dawno temu.

Proszę:

Przestań patrzeć z nienawiścią na mnie

Tępy wzrok, głucha obojętność

Głośne "kurwa", to codzienność

Horda zimnych serc wokół mnie

Krzywe ryje i zapomniany sen

No a przecież zapewniali

Zapewniali mnie - kocham Cię

Likes

Comments