Ostatnie deszczowe dni aż prosiły się, aby spędzić jej pod kocem z ciepłą herbatą i dobrym filmem. Ale przecież nie spędzimy tak pół roku. Czasem trzeba sobie pomóc i umilić ten czas. Ja już wiem, że moimi takimi umilaczami zostają w tym sezonie: książki, spacery, nowy sezon "Chirurgów",kawa i ciasto marchewkowe! Przepis na to cudo podpowiedziała mi koleżanka i mimo, iż robiła je "na oko", lekko improwizując wyszło idealne! Dla wytrwałych przepis na końcu :)

W piątek odwiedziłam w końcu poznańską bibliotekę i na szczęście zmieściłam się akurat w limicie na ilość wypożyczonych książek. Po raz kolejny wracam także do wspaniałej "Love, Style, Life", a oprócz tego swoją skromną biblioteczkę powiększyłam o egzemplarz "Make photography easier" Kasi Tusk. Bardzo przyjemna pozycja, nie dziwię się, że już stała się hitem.



Przepis na ciasto marchewkowe:

Składniki:

• 5 jajek

• Ok. 2,5 szklanki mąki (ja użyłam pełnoziarnistej)

• 4 szklanki startej marchewki

• 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia

• 1,5 łyżeczki sody

• Cynamon (4 łyżeczki lub więcej)

• 2 paczuszki cukru waniliowego

• 3/4 szklanki oleju 

• 1 szklanka cukru (można użyć ksylitolu/miodu 

lub innych słodzideł, ale w zależności od jego rodzaju 

należy dodać odpowiednią dla niego ilość)

• 1,5 szklanki jogurtu (naturalny/grecki)

• ekstrakt waniliowy

• bakalie (według upodobań, ja użyłam

orzechów włoskich, suszonej żurawiny,

suszonych rodzynek sułtańskich oraz migdałów)


Jak zrobić?

Wszystkie składniki z wyjątkiem bakalii wymieszać łyżką na jednolitą masę.

Część ciasta wylać na blachę. Posypać posiekanymi bakaliami. Zalać pozostałą masą.

Piec w 180*C przez 45-60 minut w termoobiegu. Sprawdzać patyczkiem stan przed wyjęciem.


Likes

Comments

Ostatnio wspomniałam przyjaciółce, że lubię jesień. Przez chwilę z dziwną miną patrzyła na mnie i zastanawiała się z kim to ona się zadaje. Na szczęście nasza przyjaźń pozostała niezachwiana, gdyż sprostowałam, że chodzi o tą piękną polską, złotą jesień:) Weekend pokazał prawdziwe jej prawdziwe oblicze, aż żal było nie skorzystać. W przypływie tej pozytywnej energii zaczęłam realizować moje marzenie o blogu i tak o to witam się z Wami!

A co pojawia się w naszych szafach, gdy temperatura powoli spada? Swetry! Włochate, wełniane, oversizowe...Można wybierać do woli. Przyznaje się, sama przepadłam podczas ostatnich zakupów i jestem bogatsza o dwa nowe. Jeden klasyczny, ale drugi nieco bardziej odważny. Ma koronkowe wykończenie i dekolt, który może stanowić również wycięcie na plecach. Te detale są subtelne i nadają całej stylizacji bardziej wyrazisty wydźwięk. Sweter jest na tyle długi, że może stanowić sukienkę lub tunikę. Ja mam pod niego założoną czarną spódniczkę mini ("w razie czego"). Idealnie sprawdzą się tu kozaki za kolano, które są moim must have na ten sezon, więc zapowiada się kolejny rajd po sklepach.

sweter- reserved

ramoneska-reserved

botki- h&m

torebka- zara


Likes

Comments