Każda porażka niesie za sobą dwie możliwość albo użalanie się nad sobą , albo ratunek w postaci motywacji. Właściwie to teraz czuje , że taka możliwość i czas na nowe możliwości. Zaczynam mocno w to wierzyć. Gdzieś tam powoli może warto rzucić wszystko i iść na głęboką wodę. Całą energię, która wkładałam ostatni projekt została w sumie na marne wykorzystana ale z drugiej strony zobaczyłam , że kompletnie nie chce już mieć odczynienia z finansami. Nie chce się pchać w to wszystko. Dawanie 300% od siebie nie daje poczucia,że idzie to w dobrą stronę. Poparcie jednak bliskich mi osób i rozmowa daje możliwość i chęci. Największym zaskoczeniem jest wsparcie męża , który poniekąd ma wielka racje może czas na to ,żeby robić to co się kocha a nie to w czym „niby” jestem dobra ale nie daje mi to ani satysfakcji ani chęci a tylko wszystko przynoszę do domu prace złość , na pewno nie jestem sobą. I właśnie w tej walczę czas postawić na Siebie. Bo rozwój siebie pozwoli tez na normalne życie. Na pewno czas na zmiany , jak nigdy pragnę unormować wszystko. Może akurat ten nowy rok 2018 przyniesie coś ciekawego i oryginalnego. Powoli od nowa łapię motywację do działania. Powoli też wyłapuję swoje błędy i słabości , które mnie blokują. Na pewno z tej porażki wyciągnę poważne wnioski. Może niw porażki bo prawda jest taka , że mam możliwość jeszcze rozwinięcia tego lecz nie chcę, prowadzenie biura pośrednictwa bez oparcia w osobach współpracujących i trzymanie wszystkiego na Siebie i odpowiedzialności za ich działanie nie leży w moim guście. Jedyne co mi teraz potrzebne to swój plan i dalszy rozwój w tym co kocham co mnie inspiruje daje radość z życia!! I takie jest moje postanowienie noworoczne brnąc w to co daje radość i choćby było trudno i ciężko iść.

Likes

Comments

Dążymy czasem do czegoś nierealnego. Praktycznie bezsensu zamęczamy się dążeniem do perfekcji. Czasem sobie sama zadaje pytanie „Czy naprawdę to wszystko jest potrzebne?”. Ostatnio coraz częściej zdaje sobie sprawę w jaki chory sposób staram się sprostać wymaganiom społeczeństwa czy bliskich. Gdzieś w tym moich idealnym świecie nie ma miejsca na słabości, przecież mimo wszystko trzeba sprostać wszystkiemu. Zawsze gotowa do pomocy , zawsze gotowa dla przyjaciół na zakręcie , zawsze gotowa dla dzieci , zawsze gotowa w pracy , zawsze trzeba mieć siłę, ale czy na pewno? Czy gdzieś nie gubię siebie ? Albo czy już dawno tego nie zrobiłam? Gdzieś od dłuższego czasu czuje irytację i zmęczenie ciągłymi wymaganiami innych , którzy zwalają na mnie swoje problemy , czasem zwyczajnie poddaje się temu bo w ten sposób nie muszę myśleć o swoim życiu. Czy tak się dalej da ? Czy to właśnie to ? A może za bardzo staram się dogodzić wszystkim? Czy życie nie polega na tym być trochę egoista ? Ukraść dla siebie chwili szczęścia ? Może to właśnie dlatego ostatni okres wgniata mnie mocni w ziemię. Chciała bym chociaż chwile odpocząć wybrnąć z tej monotonii i braku wyrwania się. Ktoś z was tak miał? Czy któraś z was zgubiła gdzieś własne „ja” w szale problemów domowych normalnego życia??

Likes

Comments