Słowa mają moc. Moc, która w mgnieniu oka przebija się przez Twoja grubą skórę, by dotrzeć do najmniejszego kawałka Twojego ciała, a potem zadomowić się w Twojej psychice na stałe. Albo na tydzień. By w każdej wolniej chwili dręczyć Twój umysł słowami, które nie mają najmniejszego sensu. I Ty to wiesz. Ale nie potrafisz wyrzucić ich z głowy.

Poniżej przedstawiam 10 tekstów, które nie mają najmniejszego sensu, ale często je słyszymy. Niektóre są śmieszne, niektóre smutne a inne dziwne. Tak jak większość Ludzi 😄

1. "To koniec" - uuuu, źle robi się jednej stronie, druga jest szczęśliwa, bo pozbyła się niechcianego towarzystwa

2. "Zostańmy przyjaciółmi" - no chyba oszalałeś!

3. "Jest mi to obojętne" - jeśli komuś obojętny jest kolor bluzki, którą kupuje albo knajpka, do której idzie zjeść, to ewidentnie jest coś z nim nie tak. A jeśli komuś jest obojętna druga osoba, to ja już wole być tą znienawidzoną niż obojętną. Ludzie! Nie ma nic gorszego niż obojętność! To zima zła!

4. "Jesteś głupia" - nie wiem czemu, ale zawsze mnie denerwuje, gdy ktoś tak do mnie mówi. Więc, jeśli chcesz mnie wkurzyć, powiedz, że jestem głupia

5. "Wódka się skończyła" - yyy, co??? Jak to? Tak szybko? Przecież nic jeszcze nie wypiliśmy! A tak konkretnie źle, zrobi mi się następnego dnia. Rano.

6. "Nie ma nic słodkiego" - no Bożee Kochany! To jest tekst, po którym nie tylko zrobi mi się źle, ale który wyciśnie łzy z moich oczu

7. "Ja: Misia* czemu krzyczysz? Misia: Bo tatuś mnie wkurwia ciągle" - po kilkuminutowym histerycznym śmiechu, zadałam sobie pytanie: Co z moją rodziną jest nie tak?

*Misia - 3.5letnia siostrzenica Michalinka :)

8. "Jak Ty wyglądasz?!!!" - to nic, że szukałaś tej kiecki pół dnia, a Twój tyłek przypomina w niej pupcie Kim Kardashian, zawsze znajdzie się osoba, dla której będziesz wyglądać jak debil. Aaaa no i włosy: wyprostuję - jesteś jakaś roztrzepana dzisiaj, zrobię w kokon na czubku głowy - nie lubię Cię w takiej fryzurze, zaplotę warkocz - wyglądasz tak dziecinnie... Serio??? Moje włosy, robię z nimi co chcę, o!

9. "To wszystko przez Ciebie!" - no pewnie, bo przez kogo? Wojna na świecie, to też moja wina. Korek na drodze też. I to, że osoba wstała lewą nogą - również

10. "Chyba masz okres" - tak powiedzieć może tylko facet. Znawca kobiecego organizmu. O zgrozo! I za każdym razem powstrzymuję się, by nie uderzyć takiego delikwenta tym, co akurat mam pod ręką. Biada mu, jeśli to akurat byłby nóż

Na koniec jeszcze tekst mojej cudnej Michalinki, która bawiąc się, marudzi pod nosem: "Dokąd ten świat zmierza".

Buziak Ludzie 😘

Zaprojektuj swój blog - wybierz jeden z mnóstwa gotowych szablonów na Nouw lub utwórz własny, metodą „wskaż i kliknij” - kliknij tutaj!

Likes

Comments

I w końcu są! Ruszyły! Wyprzedaże! Na hasło "sale", każda kobieta rzuca wszystko i rusza na łowy. Gdzie? Oczywiście do każdego centrum handlowego plus sklepy internetowe. Wiecie ile czasu zajmuje przelecenie wszystkich sklepów w necie? Wiecie! Oj, wiecie 😄 Jednak zdecydowanie wole zakupy stacjonarne, gdzie mogę dotknąć materiał, przymierzyć, ponarzekać na swoją figurę i wreszcie kupić. Albo po prostu nie jestem jeszcze maniaczką zakupową i sklepy internetowe z ciuchami omijam szerokim łukiem. Bo na buty już się skusiłam. I trafiłam idealnie. Brawo ja!

Przejdźmy do zakupów "na żywo". Wchodzisz do galerii i co? Matko i córko! Ile ludzi!!! Ale zaraz zaraz...najpierw parkowanie. To nie lada wyczyn. Jedno kółeczko, drugie kółeczko, trzecie kółeczko... Oooo jest! Tam, po prawej stronie! Wolne, piękne, idealne dla mnie i mojego auta. Ekhm ekhm...siostry auta 😃 Dobra, parkowanie z głowy. Czas na zakupy. Już po ilości wolnych miejsc można się domyślać, ile ludzi znajduje się w środku. A tłumy to mój najgorszy wróg. Wrrr...Trudno, pchać się nie będę, bo to nie w moim stylu, najwyżej ominie mnie jakaś superowa bluzeczka. Idę dziarskim krokiem do budynku i wpadam w wir zakupów. T-shirt jeden, drugi, trzeci., czwarty, piaty... Po co mi tyle? Tylko 20 zł, no przecież się przyda. Ten zielony i niebieski też. No i szary. Topik, topik, topik modny w tym sezonie, no jak? Cycki za małe. Out. No to co dalej? Spodnie z dziurami tzw. boyfriendy. 36 za małe, no to 38. Za duże???!!!! Jak Wy szyjecie te spodnie???? Co jeszcze?? Levis! Cisza, spokój. Matko, tam tylko dwie osoby!!! Na cały sklep! Mogę w spokoju obejrzeć wszystkie t-shirty, które są poukładane w kosteczkę. Tak, KOSTECZKĘ!! Niewiarygodne. Przymierzam S, M. S czy M? Zdecydowanie S. Płace. Nadal spokojna wychodzę, a tam znowu armagedon. Dziki tłum porywa mnie do kolejnego sklepu. I tak dalej i tak dalej...

Każda z Nas to zna, prawda? Co roku przechodzimy przez to samo, nawet dwa, bo jeszcze należy wliczyć wyprzedaże zimowe. Wiadomo, że rozsądek na zakupach nie pracuje 😄 Ważne, żeby znać umiar i nie wyjść z Galerii z pustym portfelem. Bo potem zęby w ścianę i czekaj Kobieto do kolejnej wypłaty 😉 Buźka Ludzie 😘


Likes

Comments

Pomysł pisania bloga pojawił się w mojej głowie już kilka lat temu. Ale jak to? Ja miałabym pisać bloga? Osoba nijaka, niemająca autorytetu w żadnej dziedzinie życia? Osoba nieśmiała i skromna, która najlepiej czuje się w towarzystwie dobrze znanych ludzi, a wśród obcych ucieka gdzieś w kąt sali? Świadoma swoich niedoskonałości, ciągle odwlekałam ten moment.

Na początku roku ktoś powiedział, żebym spróbowała. Nie bała się. Że ten ktoś we mnie wierzy i trzyma kciuki (jeśli Ktosiu to czyta, na pewno wie, że to o Niego chodzi ;). Wiecie jak bardzo potrzebne są takie słowa? Słowa które popchną Cię w odpowiednim kierunku, dodadzą skrzydeł? Nawet takich malutkich skrzydeł. Tyci tyci.

A więc kilka miesięcy później zrobiłam to. Założyłam bloga. Tadam :D Iiiiiiiiii klops. Ale od czego mam zacząć??? Halo halo??? Co mam napisać??? O czym mam pisać? Jak sprawić żeby ludzie chcieli mnie czytać??? Jak pisać fajnie, lekko i przyjemnie??? STOP! Martyś wyluzuj. Pisz to, co czujesz, tak jak chcesz. To, co aktualnie zajmuje Twoje serce i rozum. Co cię wkurza, co cieszy, co irytuje, czym chcesz się pochwalić i polecić, a co jest kompletnie do dupy. A więc, blog będzie o wszystkim. Tak, o wszystkim. Nawet o tym, dlaczego trawa w moim ogrodzie rośnie jak szalona i nie ma kto jej skosić. Będzie humorystycznie, ironicznie, a także poważnie. Bo ja tak naprawdę jestem bardzo poważną osobą. Stateczną i poukładaną. Taaaaa... Będzie po mojemu. Może nie do końca mnie zrozumiecie, ale nawet ja siebie do końca nie rozumiem. Cóż. Zycie.

A więc czytajcie, komentujcie, sugerujcie, uczcie mnie, poprawiajcie, doskonalcie. Krytykę przyjmuję na klatę. A pochwały do serducha. Buziak :***

Likes

Comments