Tak jak wspominałam na samym początku, z moją systematycznością jest słabo. Miałam sporo roboty, Sylwester i 18-tka koleżanki. W tym tygodniu wstawię jeszcze ulubieńców 2017 roku. Trochę spóźnione, ale musiałam trochę poprzebierać w mojej kosmetykowej szufaldzie. Także no, będzie na dniach. wstawiam wam zdjęcie z imprezy, trochę ciemne ale mam nadzieję, że będzie widać. Wypatrujcie wpisu i trzymajcie się ciepło.

~Beauty 2.0

Przenieś swój blog na Nouw - teraz możesz importować swój stary blog - Kliknij tutaj

Likes

Comments

​Witajcie! 

Nie mogłam się powstrzymać, by nie podzielić się moją historią dnia dzisiejszego. Tak więc, jako makeup-maniaczka, poszłam na tych zakupach do kilku drogerii, a zaznaczę, że moje pieniądze miałam wydać na wszystko byle nie kosmetyki. A i owszem, kupiłam książkę i prawdopodobnie czeka mnie bezsenna noc. Szok nastąpił, gdy biedna ja weszła do Super Pharm... Otóż trwa tam promocja -50% na I Heart Makeup. Każda powinna kojarzyć paletki w opakowaniu przypominającym czekoladę. Był jeden problem-Promocja tylko z kartą Life Style. Wielce zaaferowana wynalazłam panią w czarnym kitlu i zażądałam wyrobienia mi owej karty. Po jakichś 15 minutach karta spoczywała w mojej dłoni, a ja dziarskim krokiem udałam się do stanowiska wcześniej wspomnianej marki, by wybrać sobie paletkę za 22 zł zamiast 44. Zadowolona z siebie przykucnęłam na wysokości półki z paletkami i rozpoczęłam proces wybiórczy. Mój wybór padł na całą czarną paletkę o dźwięcznej nazwie Chocolate Vice. Wzięłam nietknięte opakowanie i po upewnieniu się, że moje nowe dziecko nie jest uszkodzone, potruchtałam z uśmiechem do kasy. Po długim oczekiwaniu, stanęłam w końcu przed sympatycznie wyglądającą panią Pauliną i podałam jej moją paletkę i świeżutko wyrobioną kartę. O jakąż palpitację serca zostałam przyprawiona, gdyż okazało się, że moja karta nie chcę się wczytać. Będą na skraju histerii zapytałam czy jest jakaś szansa. Pani Paulina uspokoiła mnie mówiąc, że to normalne i trzeba poczekać. Po odczekaniu 10 minut, które upłynęły nam na słuchaniu narzekań osób za mną, w końcu się udało! Zadowolona podałam Pani wskazaną kwotę i niemal wybiegłam z drogerii, ciesząc się jak dziecko. 

Tak więc, w ten oto sposób w moim portfelu spoczywa 5 kart do drogerii i nowiutkie cudeńko do przetestowania w najbliższym makijażu. Gdy mój przyjaciel to usłyszał, zaczął się śmiać i uznał, że moja mania ma pewne zalety. Zapytany: jakie?. Odpowiedział, że już nie nie musi płacić za kablówkę. Uznałam w takim wypadku, że się nią z wami podzielę i tak oto powstał ten wpis.

Miłego wieczora!

~Beauty 2.0

Likes

Comments

Witajcie!

Z racji tego, że wybieram się dzisiaj z moim chłopakiem na zakupy, pomyślałam, że pokaże wam mój codzienny makijaż. Przedstawię wam wykonanie, a także kosmetyki, których użyłam razem z cenami. Postaram się też wstawić zdjęcie (jeśli rozminię jak to ustroistwo działa).

I jedziemy:

Najpierw twarz przemywam wodą, potem psikam tonikiem (Ziaja, liście manuka ok. 9 zł), następnie żel aloesowy (Holika Holika, dorwany w Hebe za 20 zł), dzięki niemu w ogóle się nie świecę. Przez cały dzień pełny mat! Teraz baza rozświetlająca (Astor 9 zł). Następnie na twarz, gąbeczką, nakładam krem BB orange (spokojnie, próbka z Rossmanna za 20 zł) i korektor (NYX, 15 zł). Całość utrwalam pudrem (Lovely Biała Czekoladka, kupiona na promocji w Rossmannie -49% za 12,08 zł). Następnie zajmuję się brwiami (Duo z Catrice za 16 zł) i utrwalam je żelem, bo moje brwi to dziwne stworzenie i lubią się czochrać. Teraz zajmuję się konturowaniem (Paletka z Makeup Revolution, 18 zł), bronzerem konturuję kości policzkowe, czoło, nos i podbródek. Rozświetlacz nakładam na nos, szczyty kości policzkowych, pod łuk brwiowy i wewnętrzny kącik oka. Róż z racji tego, że jest błyszczący nakładam tuż pod roświetlaczem i na tak zwane jabłuszka. Potem zajmuję się oczami (Paletka Freedom makeup, 20 zł). Jasny, chłodny brąz nakładam, zbitym pędzelkiem, od połowy do powieki do zewnętrznego kącika. Trochę ciemniejszy, nadal zimny brąz nakładam, puchatym pędzelkiem, w załamanie i rozcieram nad nim. Teraz wybieram najciemniejszy brąz, wpadający już trochę w czerń i nakładam,zbitym pędzelkiem, w sam zewnętrzny kącik i rozcieram by między wszystkimi kolorami było płynne przejście.. Biorę bardziej precyzyjny, mały pędzelek i średni brąz, ten który nakładałam w załamanie i podkreślam nim całą dolną powiekę. Na linię wodną nakładam cielstą kredkę (Lovely ok. 8 zł. teraz nakładam bazę z dwustronnego tuszu L'Oreal Paris (36 zł.), a potem na mokrą jeszcze bazę nakładam tusz. Porządnie tuszuję rzęsy. Na usta nakładam szminkę (Golden rose 12 zł). Twazr spryskuje fixerem (Bielenda 16 zł). Gotowe!!!


Likes

Comments

Witam wszystkich! Nie będę się przedstawiać, bo na tym blogu panuje konspiracja, Mój pseudonim to Beauty 2.0 i tak będę się podpisywać. Tak więc, trochę faktów: mam prawie 18 lat, jestem energiczna, wszędzie mnie pełno, uwielbiam taniec i oczywiście kosmetyki. Mogę o nich gadać godzinami i teraz tutaj będę prowadzić moje monologi. Techniki makijażu, testowanie ich, porady, pomysły i triki. Jestem w swoim żywiole. Dzisiaj przedstawię wam moją cerę i preferencje makijażowe, żebyście co nieco wiedziały.

Mam cerę mieszaną z tłustą strefą T i normalnymi policzkami. Mam kłopoty z cerą, ale dbam o nią i jak to każdej kobiecie wiadomo, czasem jest lepiej, a czasem trochę gorzej. Więc moje makijaże będą miały czasem solidne krycie i będą długo trzymać się na miejscu i nie wyświecać zbyt szybko.

Jestem absolutną fanką brązu w makijażach, ale czasem, jak to ja, wykonam coś zupełnie innego w nieoczekiwanych kolorach. Przeważnie używam matów, ale wiadomo błysk się zdarza. Zaznaczam tutaj na wstępie: nienawidzę kresek eyelinerem i nie robię ich na codzień. Na większe wyjścia cos się trafi, ale rzadko. Wynika to z tych prostych powodów: trudno się je zmywa i najczęściej mi nie wychodzą. Mam opadającą powiekę co jeszcze bardziej mi to utrudnia.

Mówię też od razu. Nie spodziewajcie się tutaj kosmetyków marek takich jak Kat Von D, Huda Beauty czy Too Faced. Tutaj będą raczej tanie i przystępne normalnej dziewczynie marki jak Maybelline, Wibo czy Makeup Revolution. Czasem zdarzy się coś z wyższej półki, ale raczej w formie próbki lub prezentu. Jestem normalną dziewczyną i o kosmetykach z Sephory albo Douglasa przeważnie tylko marzę.

To tyle o mnie. Odnośnie mojej systematyczności.... Ciężko z nią, ale postaram się pisać 1-2 razy w tygodniu. Wpisy będą w formie opisów makijaży, jakichś porad i trików, ale też o pielęgnacji i przygotowaniu mojej problematycznej cery na ciężki, mocno kryjący podkład i 8-godzinny dzień w szkole, wliczając w to dwa w-fy.

To by było wszystko. Do następnego. Trzymajcie się ciepło,

~Beauty 2.0

Likes

Comments