Header

Shorts from Levis / Shoes from Deezee / Blouse from Bik Bok / Watch & accessories from Daniel Wellington

A może po pięciu latach powinnam w końcu napisać... Back at home in Sweden? Tak myślę, choć mój domek już na zawsze będzie się znajdował w krainie jezior, niedaleko kościoła, za ślicznymi drzewkami, które od zawsze nazywam moimi własnymi, niczym hiszpańskimi palmami (to nic, że wyglądają nieco inaczej).

Dni w Szwecji, jak zawsze odbywają się bardzo intensywnie. W szczególności, jeśli chce się zrobić wszystko naraz jak: otworzenie własnej działalności online, zrobienie team'u, pracowanie na cały etat, spędzenie czasu z chłopakiem, spotkanie się z przyjaciółmi, opiekowanie się moim psem- Coddym (jezu, jak zarósł, muszę go zawieźć do fryzjera!), zrobienie zakupów i innych prac domowych (mieszkamy sami przez najbliższe trzy tygodnie!), odpisanie na wiadomości, no i oczywiście bycie w stałym kontakcie z Wami! Poza tym muszę w końcu kupić nowego laptopa i zająć się filmikiem z Grecji. Mam nadzieję, że to wideo, które zrobię teraz wyjdzie mi o wiele lepiej niż poprzednie z Lanzarote, choć wątpię, bo nie miałam czasu poprawić moich umiejętności sklejania filmików (I NEED HELP, haha). Ach, no i muszę wrócić na siłownię. Moje mięśnie, jak widzicie na zdjęciach, uciekły razem z babcinymi obiadkami w Polsce. Jak zawsze po wakacjach muszę zaczynać wszystko od nowa. Przynajmniej teraz zamówiłam sobie naturalne produkty odżywcze, które dadzą mi multum energii, a moją pracę (i innych, może też Waszą?) będziecie mogli obserwować na mojej nowo założonej stronce na facebook'u ''Learn and Grow Project''. Już niedługo zaczniemy tam dodawać mnóstwo motywacji, przemian, zdrowego jedzonka i dużo więcej!

W tym wszystkim, co muszę robić przez najbliższe trzy tygodnie, ostatnim zdaniem przed wyjazdem do Polski moich rodziców i zostawieniem mi domu było... Nie, nie pamiętaj o kwiatach, żeby nie zwiędły, jak ostatnim razem (chociaż to też wspomnieli z dziesięć razy), ale... Tylko grzecznie z imprezami! No tak, bo ja z pewnością mam na to czas!

Tak więc, sumując to wszystko, powiem jedno- Opportunity and adulthood looks a lot like hard work! Jak Wy to ogarniacie? Trzymajcie się kochani i widzimy się tu około trzeciego sierpnia <3 Będzie miły temat!

101 buziaków,

Alexandra <3

Zaprojektuj swój blog - wybierz jeden z mnóstwa gotowych szablonów na Nouw lub utwórz własny, metodą „wskaż i kliknij” - kliknij tutaj!

Likes

Comments

Och, Kefalonio! Gdyby ósmy cud świata kiedykolwiek istniał... Byłabyś nim Ty! No, a przynajmniej byłabyś gdzieś on top. Wyspa ta jest bardzo czyściutka, zadbana i przyjemna oraz posiada długą, ciekawą historię (i legendy!). Mówią, że wszystkie wyspy, jak właśnie Zakynthos, czy Ithaka patrzą na Kefalonię... A dlaczego? Trzeba się przekonać samemu! Zwiedzając ją byliśmy tak zaciekawieni każdym słowem wypowiadanym przez naszą przewodniczkę, że chyba jeszcze nigdy historia nie sprawiała nam takiej satysfakcji!

Na początku naszej wycieczki objazdowej w pięknej Kefalonii z biurem podróży Zante Magic Tours, udaliśmy się do Klasztoru Św. Gerasimosa, gdzie w srebrnym sarkofagu spoczywają zwłoki tego to patrona wyspy. Jego ciało, mimo tego, iż zmarł w 1579 roku.... Jest całe! Nie robiono z nim kompletnie nic, nie jest ono zabalsamowane itp, a mimo wszystko jego ciało nie rozłożyło się w żaden sposób. Do dzisiaj wierni otwierają sarkofag i całują jego stopy. A my... Mieliśmy okazję go zobaczyć i tak samo jak mieszkańcy Kefalonii uważamy, że to chyba cud!

Następnym punktem wycieczki na naszej liście była jaskinia Drogarati, która zachwyca licznymi stalaktytami i stalagmitami oraz jaskinia Melissani, której strop się zapadł i utworzyło się piękne jeziorko. W jaskini Melissani mieliśmy możliwość popłynięcia przez to urocze jeziorko małą łódeczką, podziwiając przy tym pięknie mieniącą się wodę poprzez promienie słoneczne wpadające do jaskini.

Po jaskiniach mieliśmy czas wolny na jedzonko w ślicznej kafejce z pysznym, lokalnym winkiem.

Kolejnym przystankiem była plaża Myrtos. Szczerze mówiąc... Chyba najpiękniejsza plaża jaką w życiu widziałam! Nic dziwnego, gdyż znajduje się ona w top 10 plaż w całej Europie. Mieliśmy tam godzinny postój; kąpaliśmy się, opalaliśmy, robiliśmy zdjęcia, a następnie podziwialiśmy ją z góry. Ta plaża to chyba kolejny kefaloński cud!

Objazdówkę zakończyliśmy świeżymi lodami, a następnie udaliśmy się z powrotem na nasz statek do Zakynthos.

Serdecznie polecamy wszystkim odwiedzenie Kefalonii i wysłuchanie wszystkich legend i historii o tym miejscu. Na pewno nie pożałujecie! A jeśli zastanawiacie się, czym różni się Kefalonia od Zakynthos to zdziwię Was, że naprawdę wieloma aspektami, mimo, że te wyspy są oddalone o około 1,5h statkiem. Kefalonia uważa się bowiem za taką naszą Warszawę, a na mieszkańców Zakynthos mówi... Buraki. Zakyntyjczycy z kolei twierdzą, że Kefalończycy są zapatrzeni w sobie, egocentryczni, narcystyczni itp... Czy tak właśnie jest naprawdę? Poraz kolejny... Trzeba przekonać się samemu!

Do usłyszenia następnym razem,

Alexandra<3

Likes

Comments

Chyba wypadłam troszkę z wprawy pisania tutaj i dość ciężko zebrać mi myśli i zdania, ale zrobię, co w mojej mocy, by opisać Wam naszą kolejną, tygodniową wyprawę na wyspy. Tym razem greckie. Nie jestem pewna, czy wolę je od kanaryjskich, ale było to na pewno świetne doświadczenie i cudownie spędzony czas. Serdecznie polecam<3!

W pierwszej chwili taki fanatyk Wysp Kanaryjskich (i czystości) jak ja może być troszkę przerażony pierwszym wrażeniem, jakie Zakynthos sprawia, jednak z czasem wszystkie drobne obawy rozmywają się na tle cudownych plaż i pięknych widoków. Z czasem przestajemy zwracać uwagę na takie detale, jak porozrzucane papierki, gdyż poznajemy styl życia Zakyntyjczyków i ich dzienne zmagania oraz widzimy piękno kolorowych, niczym Kubańskich domków, małych uliczek i przeczystych wód. To, co mnie "lekko" zdziwiło lub rozweseliło na tej wyspie to po pierwsze wzrok ludzi na sobie, jakby było się ich największą zagadką życiową (wynika to z tego, iż Zakyntyjczycy są bardzo ciekawscy i chyba faktycznie chcieliby dowiedzieć się wszystkiego o turystach zwiedzających ich wyspę). Z kolei to, co mnie zdziwiło jeszcze bardziej to to, iż ta ciekawość nie przejawia się w innych dziedzinach ich życia. Zauważyłam, że rodowici Grecy (podkreślam rodowici, gdyż na Zante istnieje również narodowość Albańska, która jest troszkę inna) mają wszystko gdzieś, mają na wszystko czas, a jak kupowałam loda u Greka to mało bym go nie wsadziła pod skaner, żeby jednak miał ochotę mnie obsłużyć haha. Albańczycy na Zante wcisnęliby nam wszystko, dosłownie wkładając nam "to wszystko" do ust i mówiąc przy tym po polsku "dobre? Dobre? Zajebiste?".

Nawiązując do tych trzech słów, muszę Wam powiedzieć, że dużo osób na Zante mówi po polsku! Wiadomo, że potrafią tylko parę przydatnych zwrotów, ale to już coś! Wyspa ta uwielbia nasz kraj już od dawien dawna, dzięki czemu możemy się tu czuć mile widziani gdziekolwiek byśmy nie poszli.

Następna i ostatnia rzecz, o której chciałam Wam napisać i która mnie zdziwiła to... Brak chodników i niebezpieczeństwo na drogach. Pierwszeństwo na zakyntyjskich drogach wyznacza pojazd większy lub groźniejsza mina kierowcy. Tak, to prawda haha. Jeżdżąc autem, autobusem, busikiem, czy pływając jachtem lub łódką z Zakyntyjczykiem, zawsze miałam ze sobą woreczek na wszelki wypadek, gdyby tamtejsze jakże proste drogi i ich cudowny styl jazdy nie wpływał zbyt pozytywnie na moje samopoczucie. Nie dziwię się, że Polki mieszkające na Zakynthos dostają mandaty, jak tylko wjadą na teren Polski... Jednego dnia, na jachciku, zwiedzając cudowne widoki... Myślałam, że zemdleję. Uśpiłam się aviomarinem dla własnego bezpieczeństwa, a widoczki mogłam podziwiać na aparacie. Z kolei na chodnik na Zante nie ma zbytnio co liczyć... Żeby nie stracić życia na wymarzonych wakacjach, radziłabym wyczulić słuch na wszelkie dźwięki za nami, przed nami i obok nas. Tak na przyszłość.

Czas spędzony na Zakynthos oraz na jeszcze jednej, greckiej wyspie, Kefalonii, o której napiszę w następnym poście był naprawdę świetny. Myślę, że jak już raz zobaczymy wdzięki tych miejsc, będziemy tu wracać, choćby co roku. W przyszłości chciałabym jeszcze odwiedzić Mykonos i Santorini, żebym mogła sobie porównać, a już niedługo, kiedy tylko wrócę do Szwecji zacznę montować nasz filmik z tych dwóch wysp, żebyście zobaczyli więcej!

Uciekam i przesyłam mnóstwo buziaków dla Was,

Alexandra<3

Likes

Comments

Piosenka, do której wybiegałam- tu

I MADE IT! Mój wcześniejszy wpis o zakończeniu szkoły przedstawia dokładnie to, co stało się 9 czerwca 2017 roku (no może z wyjątkiem wylania szampana na moją głowę, gdyż to stało się później niż przypuszczałam... Ach, no i nie wspomniałam tam o piciu martini na rozluźnienie emocji już o 8 rano, mówiąc do osób pilnujących porządku, że to woda cytrynowa). Najbardziej zapamiętam chwilę, kiedy moja pierwsza nauczycielka w tej szkole, ta która uczyła mnie szwedzkiego jako pierwsza, zmuszała mnie do mówienia po szwedzku i ta sama, która wierzyła we mnie od pierwszego dnia naszego spotkania i przeczytała moje essaye dla dyrektora na koniec szkoły, które pewnie między innymi spowodowały, że dostałam się do tak dobrej szkoły z połową mniej ocen niż Szwedzi, podeszła do mnie, wręczyła mi misia i w łzach powiedziała, że obserwowała moją walkę i jest pewna, że ze wszystkim sobie poradzę. Do tego podpisały się jeszcze dwie nauczycielki z pierwszego roku, które ofc też wyściskałam, a mąż tej pierwszej (również mój były nauczyciel) podbiegł do mnie w centrum i przytulił całą w piwie i szampanie, a co tam! Tacy nauczyciele to rzadkość i jestem ogromnie szczęśliwa, że mogłam takich poznać. Jestem również niezmiernie wdzięczna za to, że moi bliscy przeżywali ten dzień razem ze mną. Z czasem widać, kto jest Twoim najlepszym przyjacielem i że bliska rodzina to osoby, które zawsze będą z Tobą no matter what. Dziękuję wszystkim przeżywającym ten dzień razem ze mną, bo był on z pewnością najlepszym dniem w całym moim życiu, a Wy byliście jego częścią <3.

Wybiegając ze szkoły, skacząc, krzycząc i jadąc ciężarówką oblewana piwem i szampanem, zdawałam sobie sprawę, że to koniec mojego "koszmaru" i że wybór trudniejszych dróg życiowych popłaca. Wszystko to, czego się nauczyłam i całe zebrane doświadczenie są nagrodą i teraz wiem, że było warto. Kratki, które widzicie na zdjęciach u góry i które podświadomie posiadałam przez prawie całą edukację w Szwecji, zostały opuszczone 9 czerwca 2017 roku, a huk piosenki, do której wybiegałam oddaje wszystko, co teraz czuję:

"So we will never get back to,

To the old school,

To the old grounds, it's all about the newfound
We are the newborn, the world knew all about us.
(We are the future and we're here to stay)

We've come a long way since that day
And we will never look back at the faded silhouette
We've come a long way since that day
And we will never look back, look back at the faded silhouette

Straight ahead on the path we have before us
Day by day, soon the change will come
Don't you know we took a big step forward
Just lead the way and we pull the trigger''

No, a teraz niestety muszę uciekać! Jestem w totalnym proszku, zepsułam moją walizkę, muszę się ogarnąć, iść na zakupy, wyprowadzić psa, posortować ubrania, posprzątać, poprać, spakować się, pojechać do A (godzina drogi), a to wszystko w zaledwie 6 godzin, bo już dzisiaj w nocy wyjeżdżamy na miesiąc wakacji😰Ciężki dzień przede mną...

Do zobaczenia następnym razem i 101 buziaków,

Alexandra<3

Likes

Comments

Witam Was z mojego rodzinnego miasta zwanego Ostródą! Niedawno z A wróciliśmy z Gdańska, gdzie spędziłam długi dzień w formie małego makeoveru włosów, paznokci i rzęs oraz małych, Mohitowych zakupów. Mieliśmy plany zostać w Gdańsku nasz cały pobyt, ale jednak uznaliśmy, że byłoby świetnie odwiedzić moich ukochanych dziadków o drugiej w nocy nic im o tym nie mówiąc. Nawet nie wiecie, jakie szczęście macie mając swoją rodzine obok siebie. Nikt nie wie, dopóki się nie przekona... Po trzech miesiącach ujrzeć swojego zaspanego dziadka w różowych spodenkach od piżamki i tak zszokowaną babcię jest czymś nie do opisania. Szczególnie, jeśli dziadkowie znaczą dla nas tak wiele. Gdybym mieszkała w Polsce byłabym chyba Ich codziennym gościem!

Aktualnie z A jesteśmy w drodze na lotnisko w Gdańsku. Zapowiada się kolejny długi i męczący dzień w podróży z 35kg alkoholu i jedzenia w walizkach, ale bez obaw... Już wieczorem będziemy mogli odpalić "Skazanego na smierć", pochrupać popcorn i wypić czerwone Carlo Rossi. PERFECT.

Do mojego studenta zostało tylko 6 dni! Już w czwartek przyjeżdza moja rodzinka z Anglii, a Ich cały pobyt spędzimy na opróżnianiu barku i wesołym miasteczku (kiepskie połączenie). Teraz naładowałam baterie w Polsce, kupiłam biało-czerwoną flagę na wybieganie z tej przeklętej szkoły i oczyściłam sumienie, gdyż dziadkowie widzieli mnie w mojej czapeczce... NOW I AM READY.

Do zobaczenia niedługo,

Alexandra<3

Likes

Comments

Pierwsze trzy zdjęcia ukazują mnie jako ''cardio freak''. Żałuję, że nie mogę Wam pokazać jak wyglądał mój tyłek, w szczególności w tych dwóch pierwszych zdjęciach, ale możecie się tylko domyślać.... Słabiutko. Kolejne trzy zdjecia ukazują moją walkę z fit ciała na bardziej umięśnione. Na początku było mi bardzo ciężko, gdyż z małej ilości jedzenia musiałam przerzucić się na o wiele większą ilość, a z czasem mój apetyt był tak duży, że nie potrafiłam go opanować. Musiałam wtedy zbilansować moją dietę w jakiś sposób i jeść te pięć posiłków dziennie w większych, ale nie przesadzonych porcjach i nie podjadać. Na ostatnim zdjęciu w drugiej kolumnie widzicie, że byłam już troszkę ''grubsza/bardziej umięśniona'' niż na poprzednich zdjęciach i to był właśnie ten trudniejszy okres, gdzie ćwiczyłam i jadłam dużo. Wtedy mój tyłek może i faktycznie był ładnie umięśniony, ale przy tym moje nogi i całe ciało stały się o wiele większe, co mi osobiście się nie podobało. Ostatnie trzy zdjęcia ukazują mnie jako bardziej świadomą tego, co robię, co jem, co ćwiczę i jak chcę wyglądać. Jadłam dalej dużo, ale zdrowiej i nauczyłam się opanowywać mój głód i apetyt. Na początku skończyłam z ćwiczeniami siłowymi, by te mięśnie z nóg mi troszkę opadły, a z czasem dodałam cardio i zaczęłam siłowe w delikatniejszymi stopniu, by dojść właśnie do tej sylwetki na trzecim zdjęciu. Umięśnionej, ale bardziej fit.

Moje zdjęcia z teraz możecie zobaczyć na moim Instagramie @testinalente. Dzisiaj trening nie jest dla mnie katorgą, czy musem i nie odmawiam sobie przyjemności. Kiedyś ćwiczyłam w tak dużym stopniu i ciągle zmieniałam zdanie na temat mojej wymarzonej sylwetki, gdyż żadna z nich nie dawała mi satysfakcji z mojego wyglądu. Nie tędy droga... Nie ćwiczcie tylko po to, by polepszyć Waszą sylwetkę i wyobrażenie o sobie. Ćwiczcie, by uzyskać lepsze samopoczucie, by był to dodatek do kochania Was samych takimi jakimi jesteście. Nie dołujcie się, kiedy zjecie coś bardzo niezdrowego, żyjcie w zgodzie ze sobą. Może akurat Wasze ciało potrzebowało takiej dawki cukru, czy tłuszczu w danym momencie? Niech wysiłek fizyczny stanie się częścią Waszego życia, tak jak stał się częścią mojego.

Mam nadzieję, że te trzy tygodnie naszych ćwiczeń były tego początkiem. Zdaję sobie sprawę, że nie było lekko i że nie każdego dnia trzymaliście się naszego schematu, ale jeśli się staraliście to już oznacza nasz wspólny sukces. Mam nadzieję, że podczas tych trzech tygodni zapisywaliście sobie jaki trening i kiedy ćwiczyliście, żebyśmy teraz wspólnie mogli podliczyć wszystko do kupy. Zróbcie to, co ja tu:

"Mój pierwszy tydzień z ćwiczeniami był idealny, stosowałam się wszystkiego. Myślę, że było to spowodowane moją ogromną motywacją jaką moi obserwujący dali mi swoimi prywatnymi wiadomościami. Napisałam sobie też ocenę za jedzenie i oprócz dwóch jedynek w poniedziałek i wtorek miałam prawie same piąteczki (skala 1- bardzo źle, 3- tak sobie, 5- idealnie) hihi. W drugim tygodniu przekładałam już ćwiczenia pomiędzy dniami i godzinami i wyszło, że nie zrobiłam jednego pilatesu i zdaje się, że również i treningu pleców, jedzenie było w miarę ok oprócz alkoholu i frytek w czwartek. W tamtym tygodniu było najgorzej przez brak czasu i chyba jedynie yoga oraz ćwiczenie rąk byli moimi przyjaciółmi. Nawet dieta odmawiała mi posłuszeństwa, ale i tak jestem z siebie dumna!"

Powtórzę więc moi kochani- najważniejsze, by żyć w zgodzie ze sobą! Nie dołujcie się, nie porównujcie się z innymi, gdyż to bardzo źle wpływa na nas i naszą psychikę. Kochajcie się i zaakceptujcie takimi jakimi jesteście i bądźcie dumni z tego, jaką pracę wykonaliście w ciągu naszych trzech tygodni razem. Starajcie się być lepszą osobą każdego dnia i nie przejmujcie się, jeśli coś Wam nie wyjdzie... My wszyscy jesteśmy tylko ludźmi.

Kocham Was mocno i do usłyszenia,

Alexandra<3


Likes

Comments

T-shirt from Bik Bok / Skirt from Asos / Old bag / Shoes from my boyfriend

Ech, jak ten czas szybko leci! Jeszcze niedawno narzekałam na okropną pogodę i masę nauki, a teraz dni do wakacji mogę policzyć na palcach... Od tej pory moja obecność tutaj będzie minimalnie mniejsza niż dotychczas, gdyż mam masę na głowie, ale postaram się tu pisać i dodawać jak tylko będę miała chwilkę, więc mam nadzieję, że będziecie wyrozumiali<3! Zdjęć z wakacji będzie tu z pewnością mnóstwo, więc nie zawiodę guys!

Ogólnie w środę oddaję mój ostatni tekst do szkoły, a w czwartek jedziemy z A do Gdańska, by zakupić masę rzeczy (albo masę Carlo Rossi hihi) na mojego studenta. Oczywiście umówiłam się też na włosy, rzęsy i paznokcie w jednym z zaufanych salonów, więc nareszcie będę jakoś wyglądała i pododaję zdjęcia z małej metamorfozy :-)

Wczoraj, przed imprezą tematyczną "Rave", którą możecie zobaczyć na moim Insta story i snapku (BYŁO MEGA!), udaliśmy się z A do miejsca, gdzie graffiti, czy inaczej- sztuka ulicy ma swoje królestwo. Wszystkie milimetry ścian w tym miejscu wypełnione były po brzegi najróżniejszymi dziełami ulicznych artystów. Świetnie było zobaczyć ludzi, którzy chcąc przekazać, co mają w środku oraz posiadają artystyczne zdolności, prezentują swoje dzieła i cząstkę siebie w miejscu legalnym i do tego przeznaczonym. Graffitti te było ogromnie "smaczne", gdyż było wykonywane z pasją i ambicją, było tematyczne, spójne i nawiązywało do przeróżnych, ciekawych rzeczy wizualnie. Nie było to graffitti typu "CHWDP", czy w stylu innych idiotycznych tekstów niszczących budynki i estetykę pięknych miast i budynków, także polecam to miejsce bardzo mocno, również na super zdjęcia.

Tak, czy siak, muszę teraz lecieć kupić ogromny bukiet dla mojej mamy, ogarnąć w domu i iść do pracy, w której wczoraj wypiłam masę desperadosów i miałam namalowane na twarzy najróżniejsze... Bazgrołki(?) świecącymi farbkami (to się pośmiejemy...).

Miejcie miły, słoneczny dzień i widzimy się niedługo na poście streszczającym nasze trzy tygodnie ćwiczeń razem. Sto jeden buziaków,

Alexandra<3

Likes

Comments

Wiem, że wielu z Was spodobały się moje przepisy na fit śniadania, dlatego dzisiaj pokażę Wam parę moich ulubieńców na lunch! Nawet jeśli nie jecie tak często lunchu w domu, jak ja lub rodzice wyręczają Was w gotowaniu znowu podobnie, jak mnie, warto zapisać sobie te przepisy oraz w wolnej chwili i o dowolnej godzinie wypróbować je samemu. Enjoy!

Przepisy 👇🏼

Frytki ze słodkich ziemniaków i tzatziki (słodkie frytki super współgrają również z rybami, jak dorsz):

2 słodkie ziemniaki (2x około 250g)

2 łyżki oliwy

Szczypta soli

200 ml jogurtu greckiego

1 ząbek czosnku

100 g zielonego ogórka

1 pęczek bazylii

1/2 cytryny

Przygotowanie:

1. Rozgrzej piekarnik do temp. 190'C.

2. Ziemniaki obierz, przetnij wzdłuż na cienkie, szerokie, podłużne kawałki, wymieszaj z oliwą i solą, przełóż na blachę wyłożoną pergaminem i wstaw do piekarnika na środkową półkę. Piecz 20 minut- po 15 minutach zwiększ temperaturę do 220'C i zapiekaj przez kolejne 5 minut.

3. W tym czasie zmiksuj w blenderze jogurt z czosnkiem wyciśniętym przez praskę, zielnym ogórkiem i bazylią. Na koniec wymieszaj z sokiem z cytryny.

4. Upieczone ziemniaki wyłóż na talerz i podawaj z dipem.

Pasta guacamole (ja jem ją dosłownie ze wszystkim- od nachos po kanapki z awokado i smażonym jajkiem lub tortillą i smażonym jajkiem):

3 dojrzałe awokado

1 limonka

1 czerwona cebula

1 pomidor

1 papryczka chili

Pęczek kolendry (10g)

Przygotowanie:

1.. Awokado przekrój na pół, usuń pestkę i oddziel miąższ od skóry za pomocą łyżki.

3. Miąższ rozetrzyj widelcem na desce i od razu skrop sokiem z limonki.

4. Posiekaj bardzo drobno cebulę, pomidora, oraz chili (mniej ostre) i wymieszaj z awokado.

5. Na koniec dodaj porozrywaną kolendrę i dopraw solą do smaku. Jeśli guacamole jest za mało kwaskowate, możesz ponownie skropić je sokiem z limonki.

(6. Usmaż jedno/dwa jajka i połóż je na twoje rozsmarowane awokado na kanapkach i jedz z guacamole. Do tortilli możesz dodać jajko i guacamole).

Spaghetti z klopsikami:

300g razowego spaghetti

2 cebule

4 ząbki czosnku

600g mielonej wołowiny

1/2 łyżeczki cynamony

2 puszki pomidorów

1 duży pęczek bazylii

2 łyżki oliwy i po szczypcie soli i pieprzu

Przygotowanie:

1. Ugotuj makaron.

2. Czosnek obierz i wyciśnij przez praskę, cebulę pokrój na drobną kostkę.

3. Wołowinę wymieszaj z połową wyciśniętego czosnku, cynamonem oraz połową drobno posiekanej bazylii. Dopraw mięso solą i pieprzem, zwilż dłonie wodą i uformuj ok. 16 klopsików.

4. Na patelni rozgrzej 2 łyżki oliwy, podsmaż resztę roztartego czosnku oraz cebulę. Dodaj klopsiki i podsmaż z każdej strony, aż staną się złociste.

5. Wlej pomidory z puszki i duś przez 10-15 minut, aż sos zgęstnieje i nabierze czerwonego koloru.

6. Ugotowany i odcedzony makaron przełóż na patelnię, wymieszaj z sosem pomidorowym i klopsikami. Dodaj pozostałe liście bazylii i ponownie wymieszaj. Podawaj od razu!

Meksykańskie taco z kurczakiem i ananasem:

4 domowe tortille

1 mały ananas

2 cebule

2 ząbki czosnku

2 łyżki oliwy

350g filetu z kurczaka

1 łyżeczka papryki w proszku

1 czerwona papryczka chili

50g chudego twarogu (opcjonalnie)

2 pomidory

2 limonki

1 mały pęczek kolendry

Przygotowanie:

1. Przygotuj 4 tortille o średnicy ok. 15 cm.

2. Ananasa obierz i pokrój w cienkie słupki.

3. Posiekaj cebulę w słupki, a czosnek w cienkie plasterki i podsmaż je na patelni na 2 łyżkach oliwy.

4. Dodaj na patelnię pierś z kurczaka pokrojoną na cienkie paseczki, paprykę w proszku i posiekane chili, podsmażaj przez 10 minut.

5. Pomidory przetnij na części, wybierz pestki i bardzo drobno posiekaj.

6. Na każdą ciepłą tortillę nałóż porcję kurczaka, kawałki ananasa, posiekane pomidory i ew. pokruszony twaróg- skrop sokiem z limonki i posyp kolendrą.

Krewetki- od sałatek po makaron i warzywa:

- Pierwszym sposobem przygotowania dania z krewetkami jest np. włożenie do piekarnika na około 20 minut masę papryki, cebuli, chili, polanie to olejem i dodanie przypraw według gustu. W tym czasie smażymy nasze krewetki np. na masełku, a następnie wykładamy na talerz nasze warzywa, mieszamy to z krewetkami lub wkładamy całość do tortilli.

- Możemy również ugotować makaron, a na patelni podsmażyć (na niskim ogniu) cukinię, czosnek, kolendrę i dusić to ok. 5 minut. Następnie na patelnię wrzucamy krewetki, podsmażamy je ok. 2-3 minut, przyprawiamy solą, pieprzem i ziołami, a następnie dolewamy białego wina. Gotujemy ok. 5 minut całość, aż wyparuje alkohol. Na patelni mieszamy sos z makaronem, podajemy od razu.

- Innym sposobem jest też zrobienie zwykłej sałatki z pomidorkami, ogórkiem itp. oraz dodanie do niej krewetek przygotowanych w taki sam sposób jak u góry. Pamiętajmy jednak, że w każdym przypadku lepiej obrać krewetki.

Likes

Comments

Przedwczoraj bawiłam się świetnie na imprezie "Gangsta", o której wspominałam. Była świetna muzyka, ludzie i wypijąc jednego drinka nie potrzebowałam już więcej, żeby się wyszaleć i wytańczyć. Takie szkolne, przebierane imprezy to na pewno coś, za czym będę bardzo tęsknić... Została mi ostatnia taka impreza w następnym tygodniu, w czwartek. Temat to "RAVE", więc nareszcie założę moje świecące się buty (SO HAPPY) haha. Przed gangsterską imprezą udałam się do Fausti, mojej mistrzyni makeup'u i korzystając z okazji postanowiłyśmy pokazać efekt jej pracy. U góry widzicie mnie przed makijażem #fujfuj.

Tu natomiast widnieją kosmetyki, których użyłyśmy do naszego makijażu. Tym razem zaczęłyśmy od malowania twarzy, nie oczu, jak to z reguły powinno się robić. Na początku dałyśmy bazę z Bielendy, następnie podkład Lancome i korektor Make Up Forever i Dermacol Cover, którego niestety nie ma na zdjęciu. Następnie użyłyśmy transparentny puder Kryolan Anti Shine. Puder Yves Saint Laurent, który jest moim dziennym faworytem oraz Gwen Stefani widniejące na zdjęciu nie byli nam przydatne do akurat tego makijażu. Po wyrównaniu kolorytu skóry zajęłyśmy się brwiami. Do tego użyłyśmy oczywiście Anastasia Dipbrown Pomade in Soft Brown oraz NYX Eyebrown Cake Powder in Blonde. Po brwiach zajęłyśmy się oczami. Produkty jakie użyłyśmy do oczu to paletka Naked 2, Urban Decay oraz te dwa małe pudełeczka z Mac ze zdjęcia. Po oczach przeszłyśmy do konkurowania twarzy. By uzyskać pięknie wykonturowaną twarz użyłśmy paletkę Smashbox, puder Ziemia Egipska i highliter z Mac oraz Inglot. Na koniec pomalowałyśmy rzęsy tuszem Lancome, usta czerwoną kredką z Mac i błyszczykiem z Nyx i wykończyliśmy utrwalaczem do makijażu Setting Spray Kryolan.

Efekt końcowy pracy Fausti! Podoba się Wam? Mi bardzo!

A tu gangsterski A i my. Wydaję się przy nim taaaaka malutka haha. Buziaki dla Was i do zobaczenia!

Alexandra<3

Likes

Comments

Aktualnie mam moje pięć minut wolnego, zanim wybiorę się do Fausti (mojej przyjaciółki, którą prawdopodobnie poznacie jutro lub w ciągu weekendu) na mały makeup, a następnie na imprezę "Gangsta" z A i paroma znajomymi. To nic, że dalej nie wiem, jak moja czerwona sukienka ma przestawiać Gangstę, no ale może A, swoim garniturem dopełni mój outfit w jakiś sposób haha.

Myślę, że czas wolny to czasami nic dobrego, bo przypominają nam się rzeczy jak... ZARAZ WAKACJE, a w szafie same starości! Wczorajsza bluzka bohoo, spódniczka denim i ze dwie inne rzeczy, które ostatnio zakupiłam nie uratują mnie przed wakacyjną katastrofą w szafie... Tak więc uznałam, że zacznę od kupna zwykłych, wygodnych koszulek, które z pewnością będą pasować do każdego outiftu. Napadłam więc na NA-KD!😍

Róża 1 / Róża 2

Oui Oui 1 / Darlin' 2

Falbany 1 / Cut out 2

You loss, babe 1 / Honey 2

Wydaje mi się, że wszystkie te koszulki będą idealnie pasować do zwykłych, krótkich szortów lub jeansowej spódniczki. Potrzeba tak niewiele, by wygoda i styl współgrały ze sobą tak perfekcyjnie. Luźne, zwykle t-shirty to moim zdaniem MUST-HAVES tego lata!

A teraz uciekam ubierać się na Gangstę, 101 buziaków!

Alexandra<3

Likes

Comments